Witam kochani. Dziś wigilia dlatego jeszcze raz składam wam życzenia.
Wszystkiego dobrego
Dużo zdrowia
Fajnych prezentów pod choinką
Mnóstwa prawdziwych przyjaciół
Dążenia do celu
Wytrwałości w związkach
Dużo słodyczy
Abyście zawsze byli uśmiechnięci
Spełnienia waszych najskrytszych marzeń ^^
wtorek, 24 grudnia 2013
niedziela, 22 grudnia 2013
Paranolmal activiti part 11 ( świąteczna niespodzianka )
- *** Andy**
- Werka. Kotku wstawaj.
- Wrr.. Zaraz. Jeszcze 5 minut.
- Ja ci dam jeszcze 5 minut - i zacząłem ją łaskotać. Jak opętana zaczęła tarzać się po łóżku - ubierz się a ja szybko zrobię śniadanie.
- Dobrze- odpowiedziała. Zszedłem na dół, zrobiłem kawę i kanapki z nutellą. Po 10 min doszła do mnie moja czarująca miłość. Założyła moją bluzkę z BVB i czarne, przecierane rurki. Zjadła 2 kanapki, napiła się kawy, a zanim wyszła dostałem od niej soczystego całusa. Jeszcze nigdy nie kochałem kogoś bardziej niż mojego Emoska. Jej wygląd, sposób bycia, charakter. Dziś mikołajki. Odważę się dać jej taki prezent, który otrzymuje osoba, którą darzymy niezwykłym uczuciem.
Spakowałem torbę na trening i wyszedłem zamykając za sobą drzwi na klucz. Trening jak zwykle męczący ale jak to się mówi : praktyka czyni mistrza. Ciekawe co teraz u Werki?
*** Werka***
Zaczęliśmy dzień bardzo pracowicie. Musieliśmy doprowadzić boksy do perfekcji chociaż nie było to takie proste. W między czasie rozmawaiłam z Alą.
- A jak u mamy Liama?
- Wszystko w porządku. Okazało się że po prostu zasłabła i tyle. Ale ja i Liaś na jakiś czas przeprowadzimy się do niej żeby się nią zająć. 3 lata temu umarł jej mąż i jest trochę samotna.
- Ouh. Przykro mi. Ciekawe jak bardzo boli utrata najważniejszej dla ciebie osoby.
- Pewnie bardzo, bardzo. Nie chcę nawet o tym myśleć. No ale skończmy temat.
- Jasne. Dziś mikołajki.
- Tak, wiem. Robicie sobie jakieś prezenty z Dawidem?
- Jasne. Kupiłam mu bluzę z Tokio hotel. Ciekawa jestem co ja dostanę od niego. Ostatnio był dość tajemniczy. A wy?
- My też. Kupiłam Liasiowi biografię Elvisa Presleya. Mówił, że bardzo go lubi.
- Mm no to świetnie. Sprawdzisz która godzina?
- Jasne. Jest 9.10. Schronisko wygląda na dość przyzwoite więc możemy iść.
- Też tak myślę. - Szybko poleciałam do domu po plecak i pobiegłam do szkoły bo i tak byłam lekko spóźniona na zajęcia, a przecież chciałam zobaczyć mecz Emosa. Jak ten czas biegnie. Na szczęście obeszło się bez upomnień o spóźnienie i takie tam. Od 10.00 mieli zacząć grać ale poszłam zobaczyć wcześniej, na przerwie jak idą przygotowania chłopcom z naszego liceum i życzyć im szczęścia. Ku mojemu zdziwieniu oni zamiast trenować, gadali o niewiadomo czym. Dawid szybko mnie zauważył i podbiegł do mnie. Zmieniliśmy kilka słów i trener zawołał ich na hale. Usiadłam w pierwszym rzędzie aby mieć lepszy widok na mecz. Końcowy wynik był raczej oczywisty. Wygrali nasi. Dawid strzelił 3 bramki! Nie wiedziałam że jest taki dobry. Reszta lekcji była dość luźna, bo jakaś klasa przygotowywała sie do jasełek i musieliśmy pomóc udekoworać sale. Po powrocie do domu zamówiliśmy pizzę i zaczęliśmy ogarniać gdzie znajduje się dom córki na mapie. Na 'obiad' nie musieliśmy długo czekać i po 30 min byliśmy gotowi szukać dziewczyny. W samochodzie Dawid siedział cicho i się nie oodzywał. Po jakimś czasie zaczął zwalniać bo ukazała nam się tabliczka z adresem.
- Dawid. Stój. To tutaj.
- Yhmy. Piękny dom. Widzisz te kolumny. Zadziwiające.
- Tak ładny ale nie przyjechaliśmy tu aby podziwiać architekture jej domu.
- Dobrze już się nie złość- powiedział i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Po chwili zaczął rozsuwać mi bluzę. Dobrze wiedziałam do czego to wszystko dąży ale stwierdziłam że napewno nie w takich okolicznościach i miejscu.
- Emo hamuj się. Nie teraz.
- Ale wiesz jak ja cię kocham.
- Wiem też ci kocham ale lepiej będzie jak już pójdziemy do tej dziewczyny.
- Mh..ale wiesz jaką ja mam na ciebie ochotę?
- Dawid prosze cie. Pomyślimy wieczorem ale teraz naprawdę musimy iść.
- Uhu. Nie mogę się doczekać wieczoru. A no i wesołych mikołajków.
- Wesołych kotku- odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy i wyszliśmy z samochodu. Zadzwoniłam dzwonkiem 2 razy. Po ostatnim drzwi otworzyła mi szczupła, wysoka dziewczyna. Wykapana mama- pomyślałam.
- Dzień dobry. W czym mogę pomóc? - Zapytała.
- Dzień dobry. Jestem Weronika, a to mój chłopak Dawid. Chcieliśmy z tobą porozmawiać Zuzia.
- Wejdzcie. Chwila. Skąd znasz moje imie?
- Zaraz
Wszystko ci opowiemy- odpowiedziałam spokojnie. Siedemnastolatka zrobiła nam cappuccino i opowiedziałam jej wszystko o zjawie jej matki i o jej prośbie. Dziewczyna wraz ze swoim chłopakiem patrzyła się na mnie jak na wariarke, która uciekła z psychiatryka.
- Aha. Fajnie. A teraz prosze nie róbcie sobie jaj i wyjdźcie stąd.
- My ani trochę nie żartujemy. Gdyby pani jednak chciała porozmawiać prosimy o kontakt - podałam jej karteczkę z moim nazwiskiem i numerem telefonu i wyszłam z Dawidem.
- Jesteś zawsze taka waleczna. Dlaczego teraz tak szybko się poddałaś?
- Jej matka powiedziała, że mi pomoże, więc nie mogę się narzucać.
- Yhmm. Rozumiem- odpowiedział Emo i ruszyliśmy do domu. - Haha jest już po 18.00. Robi się WIECZÓR!!
- A myślałam że zapomnisz.
- O takich rzeczach nigdy się nie zapomina.
- Ehh. Warto wiedzieć. Szkoda, że nie masz tak dobrej pamięci jak proszę cię o kupienie cukru po szkole.
- Oj.. Po co ci ten cukier..
- Do kawy, herbaty, robienia ciasta. Ale ty oczywiście twierdzisz że cukier jest nie potrzebny!
- Od cukru nieźle rośnie dupa- oznajmił bez żadnego przejęcia rzując gumę.
- Czyli gdybym była gruba to nie chciałbyś ze mną być!?
- To nie ja to powiedziałem.
- Ty...
- Oj Emosku żartowałem. Nawet gdybyś była o 20 kg grubsza niż jesteś teraz zawsze bym cie kochał, bo robię to sercem, nie oczami- powiedział i spojrzał na mnie, żeby zobaczyć moją reakcję. Oczywiście uśmiechnęłam się i pomyślałam, że to bardzo słodkie. Po dojechaniu do domu Dawid otworzył mi drzwi od auta, wziął mnie na ręce i tak weszliśmy do budynku. Położył mnie na kanapie. Automatycznie wróciłam do pozycji siedzącej. Rozpaliliśmy w kominku i zapaliliśmy świeczki. Poszłam na górę po już wcześniej zaparkowany prezent dla mojego chłopaka i wróciłam z nim do salonu.
- Dawid? Mam coś dla ciebie!- chłopak jak małe dziecko podbiegł do mmie i się uśmiechnął-wszystkiego najlepszego z okazji mikołajek. To taki upominek, mam nadzieję, że ci się spodoba.
- On wziął mnie za rękę i usiedliśmy na miękkim dywaniku przy kominku. Chłopak po rozwinięciu papieru bardzo się ucieszył i mocno mnie przytulił.
- Ja też coś dla ciebie mam- powiedział. Po chwili wyciągnął z kieszeni małą kulke podobną do tej, z której uwalniał się Pikatchu i uklęknął przede mną.
- Ja wiem, że znay się tylko 2 miesiące ale ja czuję że to właśnie ty jesteś tą jedyną dziewczyną, z którą chcę spędzić resztę życia. Chciałem cię zapytać czy ty czujesz to samo co ja i wyjdziesz za mnie? - Otworzył kulke a w środku był pierścionek a na obrzeżu pudełeczka napisa ' I choose you' . Ja po prostu stałam jak wryta. Po raz pierwszy zabrakło mi języka w buzi chociaż w środku wiedziałam że chcę za niego wyjść.
- Tak. Dawid, chcę! - On uśmiechnął się i włożył mi piękny czarny pierscionek z białą różyczką na palec. Popłakałam się ze szczęścia. To było takie romantyczne. Siedzieliśmy tak przy zgaszonym świetle tylko w obecności świeczek jeszcze długo. W końcu chłopak przypominał sobie o tym co mieliśmy robić wieczorem i akcja przeniosła się do sypialni. Położył mnie na swojej czarnej pościeli.
- Ym.. Werka. Jeśli nie chcesz to nie musimy. Nie chcę żebyś robiła to z przymusu.
-Dawid. Ale ja chcę.
I tak spędziliśmy ten wyjątkowy dzień.


Witam kochani. Święta zbliżają się wielkimi krokami, więc życzę wam wszystkiego najlepszego, spełnienia waszych najskrytszych marzeń i dużo miłości oraz śniegu bo w te święta potrzeba go najbardziej ^^
czwartek, 19 grudnia 2013
Paranolmal activiti part 10
Zacisnęłam rękę na ramieniu chłopaka.
- Co się stało? - Zapytał.
- Wszystko powiem ci jak wrócimy do domu.
Kątem oka zobaczyłam tylko oddalającą się postać zjawy.
- Już poszła- szepnęłam.
- Ale kto?- Zadał pytanie ale ja nie odpowiedziałam. Po powrocie do domu Dawida rozpakowałam zakupy. Emo mi pomógł. Przymierzyłam ubrania które kupiłam aby zobaczyć czy spodobają się też mojemu chłopakowi. On powiedział że w każdym z nich wyglądam pięknie i poszliśmy do sypialni. Dawid usiadł na łóżku a ja obok niego.
- Powiesz mi teraz co się stało?
- Tak. W ostatnim sklepie w jakim razem byliśmy, kiedy byłam w przymierzalni widziałam ducha kobiety. Powiedziała 'pomocy' - nie wiedział co ma powiedzieć, ale po chwili znalazł odpowiednie słowa.
- Powinniśmy jej pomóc jeśli tego potrzebuje.
- Masz rację. Tylko jak?
- Na razie musimy się dowiedzieć kim jest. Musisz ją dokładnie opisać.
- Okey. Ymm.. Miała długie, proste włosy, dość wysoka, szczupła, była ubrana w sukienkę do kolan i to wszystko - doszliśmy do wniosku, że jeśli pierwszy raz ukazała się nam w galerii to pewnie tam umarła lub jest związana z tym miejscem. Zaczęliśmy szukać jakichś informacji dotyczących ostatnich morderstw w tamtym budynku. Nie musieliśmy długo szperać w necie bo już na pierwszej stronie był w archiwum widniał nagłówek : kobieta zmarła na zawał serca w jednym z butików.
- Aha.. Czyli wiemy że to był zawał. Tylko czego ona chce?
- Nie wiem Dawid ale ... - nie zdążyłam dokończyć bo Ala zadzwoniła.
*** Rozmowa telefoniczna***
-Cześć Werka!
-No ave. Co tam słychać?
- Świetnie. Wróciłam właśnie do domu. Te dwa tygodnie świetnie minęły. Jutro sobota, więc moglibyśmy się spotkać. Ja, ty, Dawid i Liam. No chyba że macie jakieś inne plany.
- Nie. Z tobą zawsze mogę się spotkać. To może o 13.30 w kawaiarence za rogiem?
- Jasne. To do zobaczenia.
- Do jutra.
*** koniec rozmowy***
- Coś się stało? -Zapytał. N
- Nic. Ala przyjechała ze swoim nowym chłopakiem i chciała się z nami spotkać-odpowiedziałam.
- A. No spoczko.
- Ale wrómy do sprawy z tą zjawią.
- Wiesz co? Jest dość późno i wydaje mi się że dziś już nic nie znajdziemy.
- Dobra. Masz racje. Chodźmy spać- powiedziałam. Poszłam wziąć prysznic, zmyłam lekki makijaż i położyłam się do łóżka razem z Dawidem i w mgnieniu oka zasnęłam.
Około 02.00 obudziłam się. Coś strasznego mi się śniło ale nawet nie pamiętam co konkretnie. Zaschło mi w gardle i poszłam po szklankę wody do kuchni. Podczas kiedy nalewałam sobie cieczy z kranu postać znowu mi się ukazała. Chciałam krzyknąć. Zapytać stanowczym glosem czego chce? .. Ale zamiast tego wydobył się ze mnie tylko cichy jęk. Im dłużej stałam na przeciwko niej tym bardziej czułam chłód. To przeszywające zimno, którego źródłem była kobieta. Trwałam w uczuciu lęku i jednocześnie złości (bo nic nie mogłam zrobić) jeszcze dobre 15 min. W pewnym momencie duch znowu wydał z siebie odgłos ' pomocy' i coś we mnie pękło. Ta wewnętrzna blokada i strach.
- Dlaczego mam ci pomóc? - Wypowiedziałam te słowa z wielką precyzją tak jakby to miały być ostatnie sylaby jakie wypowiem.
- Chcę aby moja córka wybaczyła mi to co co zrobiłam 2 lata temu - odpowiedziała stanowczo, smutniejszym tonem niż wcześniej swoje wołanie o ratunek.
- A co miałaby ci wybaczyć? - Zapytałm z ciekawością. Już nie bałam się tak jak na początku.
- 2 lata temu moja Zuzia miała wtedy 17 lat. Zakochała się w chłopaku z biedniejszej rodziny niż nasza. Kiedy powiedziała mi że ze sobą chodzą byłam na nią zła i zrobiłam jej straszną awanturę. Na drugi dzień poszłam porozmawiać z tym chłopakiem. Okłamałam go i powiedziałam że moja córka ma chłopaka, z którym chodzi od pół roku. Chciałam popsuć ich związek. Byłam straszną materialistką i nie liczyło się dla mnie szczęście moich bliskich tylko pieniądze i pieniądze. Chciałabym żeby mi wybaczyła.
- Ah.. Rozumiem. Ale jak my mamy znaleźć pani córkę? Wie pani gdzie ona teraz jest?
- Tak. Mieszka z tym chłopakiem w Łodzi przy ulicy Malarniczej 19. Prosze niech pani jej powie że bardzo żałuję.
- Bardzo chciałabym pomóc ale przecież córka pewnie mi nie uwierzy że z panią rozmawiałam.
- Ohh.. Na początku będę problem ale będę dawała jej jakieś znaki.
Potem jeszcze zamieniłyśmy kilka słów i zniknęła. W sumie nie była taka straszna. Wzięłam 2 łyki wody i wróciłam do ukochanego. Sobota minęła nam wspaniale. Mimo okropnej pogody i deszczu świetnie się bawiłam w towarzystwie moich przyjaciół. Dawid nawet znalazł wspólny język z Liamem. To bardzo miły chłopak. Pasuje do Ali i mam nadzieję że jej nie zrani. Niestety ta całą przyjemną atmosferę przerwał telefon do Liama. Coś się stało z jego mamą i musieli iść. My dopiliśmy naszą kawę i wolnym krokiem szliśmy do domu. Przy okazji powiedziałam Emo o tym co działo się tamtej nocy. Chłopak na początku nie chciał mi uwieżyć. Po powrocie do domu zrobiliśmy obiad w postaci spaghetti. Kiedy zaczęliśmy jeść było po 17.00. Później zrobiliśmy prace domowe, oglądaliśmy film, trochę pogadaliśmy i zakończyliśmy ten dzień.
Poniedziałek zapowiadał się bardzo pracowicie zarówno dla Dawida jak i dla mnie. Dziś 6 grudnia. Tak dobrze wam się kojarzy ta data oznacza mikołajki. Kupiłam Dawidowi wcześniej już bluzę z Tokio Hotel. Miałam też dłużej zostać w schronisku, bo jako że zbliżają się święta kierowniczka wymyśliła sobie że mamy więcej popracować nad wyglądem schroniska aby przyciągał wzrok innych ludzi. No i musiałam jeszcze znaleźć córkę duszy która jeszcze nie zaznała spokoju. A Dawid? Rano budzi się ze mną wcześniej z tym że on idzie na trening, a do tego dziś ma zawody z piłki nożnej. Oczywiście zerwę się z jakiejś lekcji żeby zobaczyć jak gra. Pewnie pomoże mi szukać dziewczyny. No i oczywiście wieczorem będziemy obchodzić nasze małe mikołajki.
sobota, 14 grudnia 2013
Paranolmal activiti part 9
***3 dni później***
Przeprowadziłam się do Dawida. Jest cudownie. Razem opiekujemy się Mruczusiem pomagamy sobie w lekcjach i razem się uczymy. Wczoraj wieczorem znowu poszliśmy do piwnicy, a Dawid zagrał i zaśpiewał piosenkę, którą sam wymyślił dla mnie. Dziś po podwójnej pracy w schronisku i ciężkich zajęciach postanowiliśmy pojechać do centrum handlowego na małe zakupowe szaleństwo. Obskoczyliśmy kilka sklepów. Z racji tego że przyszliśmy w piątek było dość dużo osób. Namówiłam mojego chłopaka abyśmy weszli do jeszcze jednego butiku. Rzuciła mi się tam w oczy bluzka. Znalazłam swój rozmiar i poszłam do przymierzalni. Kiedy byłam już z powrotem w swoich ubraniach spojrzałam ostatni raz w lustro i... Zamarłam..zobaczyłam że za mną stoi niewyraźna postać kobiety. Nie wiedziałam co mam zrobić, byłam w totalnym szoku. W końcu odważyłam się. Odwróciłam się za siebie ale nikogo nie było. Kiedy znowu patrzyłam w lustro ciągle tam stała i powiedziała " pomocy" i zaraz potem zniknęła. Szybko wyszłam z przymierzalni, zaczęłam szukać Dawida. Okazało się że on jednak nie tracił czasu i stał na końcu kolejki do kas z parą (przyznam dość fajnych) spodni miał jeszcze jakąś torbe z zakupami. Podeszłam do niego i złapałam za rękę. On uśmiechnął się.
- Co tam masz w tej torbie?
- A .. Takie tam.. karme dla Mruczusia.
Po tym przeszlismy się do restauracji aby zjeść kolację.
- O rany! - Krzyknęłam.
- Co się stało?
- Zapomniałam wziąć bluZy ze sklepu. Poczekaj chwilę. Szybko pi nią polecę.
- Dobrze. Uważaj na siebie.
- Ok - i pobiegłam. Oczywiście to wcale nie była sprawka zagubionej bluzy tylko mojej sklerozy. Zbliżają się święta a ja nie mam nic dla Dawida. Teraz jest dobra okazja na wybranie odpowiedniego upominku dla niego. Zdecydowałam aby kupić mu zegarek z Ghosta i biografię AC/DC. Po niecałych 10 min wróciłam do chłopaka. Jeszcze chwilę siedzieliśmy, gadaliśmy i wsiedliśmy do autobusu aby wrócić do domu. Podczas powrotu pojazd zatrzymywał się na przystankach i zabierał z nich ludzi. Na jednym z nich weszła ta sama kobieta którą widziałam w lustrze. Przestraszyłam się. Szybko przytuliłam się do mojego chłopaka i zamknęłam oczy. Kiedy po jakimś czasi je otworzyłam znowu ją zobaczyłam ale tym razem stanowczo za blisko. Nie mogę wam o niej nic powiedzieć. Żadnych szczegółów bo była cała szara, na pół przezroczysta. ' Pomóż mi '- usłyszałam.
Dziękuję że dajecie swoje opinie i mobilizujecie mnie. Kocham was. Mam nnadzieję że ten rozdział wam się podoba. Przepraszam że taki krótki nastepny będzie 2 razy taki i za 3 komentarze ;3
Dziękuję że dajecie swoje opinie i mobilizujecie mnie. Kocham was. Mam nnadzieję że ten rozdział wam się podoba. Przepraszam że taki krótki nastepny będzie 2 razy taki i za 3 komentarze ;3
czwartek, 5 grudnia 2013
Paranolmal activiti part 8
Trwaliśmy w tym uczuciu dopuki nie usłyszeliśmy pukania do drzwi. Dawid powiedziała abym zaczekała a sam pójdzie zobaczyć kto to.
***Dawid***
Poszedłem na górę aby sprawdzić kto pukał.
Za drzwiami stała moja ciotka.
- Cześć Dawidku.
- Hej ciociu. Przecież mówiłem ci żeby tak na mnie nie mówiła. - Oj już dobrze Dawidku.
- ouh.. Niech ciocia wejdzie.
- Nie. Dziękuję. Ja tylko na chwilę. Wyjeżdżam do Tokio i nie mam z kim zostawić Mruczusia. To tylko tydzień. Mogę go u ciebie zostawić?
- Ymmm no dobrze. Jakoś sobie poradzimy z tym małym pieszczoszkiem- odpowiedziałem. Uradowana ciotka wręczyła mi karton, nie za ciężki, podziękowała i uciekła z powrotem do taksówki. Byłem dość zdziwiony tym całym incydentem ale rodzinie trzeba pomagać. Wróciłem z pudłem do Werki. Ciekawe czy lubi kotki albo pieski...
***Werka***
Emo przyszedł ale w ręce trzymał kartonowe pudło.
- Co tam masz? - Zapytałam.
- Haha przyjechała moja ciotka i kazała mi zająć się przez tydzień tym maluszkiem który siedzi w środku.
- Ojej! Pokaż go! - Nie mogłam się powstrzymać. Podbiegłam do mojego chłopaka i położyłam pudło na stoliku. Po odtworzeniu go Dawid doznał prawdziwego szoku. Zawartością w cale nie był słodki kotek albo milutki piesek tylko..
- JASZCZURKA!?!
- Tak Dawid. Ale nie jest to zwykła jaszczurka. To kameleon- powiedziałam do chłopaka. Uwielbiałam wszystkie zwierzęta ale gady należały do moich ulubionych.
- To jakieś nieporozumienie. Zadzwonie do ciotki i wszystko wyjaśnimy.
- Halo ciociu?
- Witam witam cię Dawidku. Coś się stało?
- Owszem. Stało się. Czemu mi nie powiedziałaś że twoim Mruczusiem jest jakaś gadzina?!
- Myślałam że się domyślisz.
***Dawid***
Byłem wściekły! Nigdy nie miałem doczynienia z jaszurkami. Ciocia tłumaczyła mi jak się nim zająć. Odwróciłem się w strone Werki żeby zobaczyć co ona zrobi ale ku mojemu zdziwieniu zaczęła sciskać zwierza i krzyczeć jaki to on jest słodki, że ma ładne oczy i inne takie tam głupoty. Skakała z nim i biegała po całym pomieszczeniu. Jeszcze nigdy nie widziałem jej tak wesołej. Była taka słodka. Zakochałem się w normalnej, prztzwoitej Werce a teraz odkrywam jej nowe oblicza. To wspaniałe. Dziewczyna wkońcu uspokoiła się i spojrzała na mnie niepewnie.
- Mogę zajmować się nim razem z tobą? - Zapytała.
- Oczywiście kotek. Ale w takim razie musisz się do mnie wprowadzić na tydzień.
- Kusząca propozycja- przygryzła dolną warge ( zawsze tak robi kiedy nad czymś się zastanawia)- dla Mruczusia wszystko - powiedziała i rzuciła się na mnie i uścisnęła z całej siły.
Witam kochani. Pozytywnie mnie zaskoczyliście tyloma komentarzami pod 7. Dziękuję <3 nastepny post za 3 komentarze, ale nawet jesli zbierze się taka ilość w ciągu tygodnia uprzedzam że nie dodam bo wyjeżdżam do Londynu :)
Witam kochani. Pozytywnie mnie zaskoczyliście tyloma komentarzami pod 7. Dziękuję <3 nastepny post za 3 komentarze, ale nawet jesli zbierze się taka ilość w ciągu tygodnia uprzedzam że nie dodam bo wyjeżdżam do Londynu :)
środa, 4 grudnia 2013
Paranolmal activiti part 7 †
Emo wydawał się być nieobecny. Byłam pewna że tej nocy musiało się wydawarzyć coś strasznego, a Julka nie wróciła. Po ok 10 min. ciszy zaczął rozmowę:
- Nie zauważyłaś że od jakiegoś czasu dzieje się z tobą coś dziwnego?
- Coś dziwnego czyli co?
- Na przykład widzisz albo słyszysz coś czego wcześniej nie widziałaś albo nie słyszałaś.
- Nie.. Nie wiem. Czemu o to pytasz?
- Nie no dobra. Powiem ci bo nie chcę nic przed tobą ukrywać. Straciłaś przypomność na 2 dni. W tym czasie próbowałem unicestwić Julie, ale mi się nie udało. Sama odeszła i powiedziała że kiedyś znowu wróci i zrobi coś złego. Stwierdziła też że podczas nawiedzania nas zesłała nam umiejętności widzenia duchów albo słyszenia ich próśb.
- O mój Boże. I co teraz zrobimy? Będziemy żyć ze świadomością że może jutro albo za tydzień znowu przyjdzie?
- Niestety musimy.
- Boje się Dawid. Cholernie się boję- w tym momencie pierwsze łzy zciekły po policzkach. To bylo jak sceny z horrorów.
- Ej jest już dobrze. Doskonale cię rozumiem. Wiesz co?
-Co?
- Muszę ci coś pokazać. Chodź za mną.
- No dobrze - złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Biegliśmy w kierunku jego domu. Potem weszliśmy do środka tylnimi drzwiami i zeszliśmy schodami w dół. Gdy Dawid otworzył drzwi od piwnicy moim oczom ukazały się perkusja, sciana wypełniona gitarami, keybord i z boku małe studio nagraniowe.
- To jest takie moje miejsce. Tu nagrywam covery, przychodzę kiedy mam jakiś problem i gram albo pisze piosenki jak mam wene. Tu potrafie się wyciszyć, wyłączyć, zrelaksować. Teraz wiemy o tym tylko my. Jeśli tylko będziesz mmiała potrzrbe możesz ze mną tu przyjść.
- Jejciu dziękuję. To jest wspaniałe.
- No to na co jeszcze czekasz? Chodź i graj ze mną- zaproponował chłopak. Wręczył mi gitatre elektryczną a sam zają miejsce za perkusją. Wygłupialiśmy się. Czułam się jak w raju. Tylko ja mój chłopak i znakomite instrumenty. Niestety całą tą harmonię przerwał odgłos telefonu. Zadzwoniła do mnie Ala. Postanowiłam odebrać.
- Hej Werka!
-Ave Ala. Coś się stało?
- Nie. To znaczy tak! Wiesz kto jest moim nowym chłopakiem?
- Jej. Nie mów że wyrwałaś jakiegoś przystojniaka z Londynu!?
- Nie jakiegoś tam zwyczajnego. Nazywa się Liam. Poznaliśmy się w centrum handlowym a dalej tak jakoś wyszło.
- Wow. Aluś! To wspaniale. Przyjedziesz z nim do Polski?
- Tak. Właśnie zamówiliśmy bilety. A co u ciebie?
- Ohh.. Długo by można opowiadać. Jestem dziewczyną Dawida.
- Ooooo Emosie ty mój. Widzę że podczas kiedy mnie nie było ostro szaleliscie. Tiaaaakk...
- Dobra kotek muszę kończyć Liaś czeka.
- Jasne. Dobrej zabawy.
- Dzięki. Tobie z Dawidem też. Pozdrów go.
-Okey cześć.
-Kto to był?
- Heh.. To Ala. Moja koleżanka ze schroniska. Masz pozdrowienia- cmoknęłam go w usta.
- Ejj.. Liczyłem na coś więcej- powiedział udając smutnego.
Ja tylko się uśmiechnęłam i namiętnie pocałowałam chłopaka. On od razu pogłębił pocałunek. Czułam motylki w brzuchu. Trwaliśmy w tym uczuciu dopóki nie....
************************
Chcecie się dowiedzieć co dalej? 2 komentarze i nastepny post ;)
niedziela, 1 grudnia 2013
Paranolmal activiti part 6 †
Zemdlałam. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam mroczne plakaty na czarnej scianie. Pokój Dawida- pomyślałam.
Właśnie. Gdzie on jest? Wstałam. A przynajmniej próbowałm. Miałam jedną rękę w gipsie. Z trudem wygramoliłam się z łóżka i zaglądałam do każdego pokoju bo chciałam znaleźć Dawida. Pamietam wydarzenia z tamtego wieczoru. W sumie to często o nim myślałam. Miałam wrażenie że im więcej się znamy tym bardziej się w nin zakochuje. Wiedziałam jednak że nie mogę mu tego powiedzieć bo to popsułoby naszą przyjaźń. A tu prosze. Okazało się że emo czuje to samo.
Została tylko łazienka. Kiedy tam weszłam zobaczyłam Dawida. Siedział skulony przy szafce. Był bardzo wystraszony. Miał szeroko otwarte oczy. Szybko podbiegłam do niego i przytulilłam tak mocno na ile pozwalała mi unieruchomiona ręka. Chłopak odwzajemnił uścisk i spojrzał mi prosto w oczy. Widziałam w nich strach.
- coś się stało?- zapytałam.
- Nie. Wszystko gra. Werka, jeśli ty nie czujesz tego samego co ja to po prostu o zapomnij i będzę po sprawie.
- Też cię kocham i nie mam zamiaru zapomnieć- uśmiechnęłam się do niego i złapałam za rękę. Po chwili dało się zauważyć na twarzy chłopaka banana. Postanowiliśmy ( pomimo pskudnej pogody za oknem) pójść na lody. Najbliższa lodziarnia była niecałe 2 km od nas więc założyliśmy glany i poszliśmy. Idąc z chłopakiem za rękę zapytałam:
- Co zrobiłeś z Julką? Czy wszystko już w porządku?
- Nic. Sama odeszła. Wszystko jest dobrze. Nie masz się czym przejmować złotko.
- Ok- w tym momencie usłyszałam sygnał sms'a. Był od Ali i brzmiał tak: rodzice na urodziny zafundowali mi wyjazd do UK na 2 tygodnie.
Odpisałam: to wspaniale.
Ala: bedziesz musiała przejąć moje obowiązki w schronisku. Mam nadzieję że to nie będzie duży problem.
Ja: dam sobie radę. Baw się dobrze.
Ala: dzięki.
- Z kim tak esemesujesz?
- Z Alą. Właśnie pochwaliła mi się że wyjeżdża do UK.
- Mm.. To fajnie.
Weszliśmy do sklepu.
- Jakie chcesz?- Zapytał.
- Włoskie czekoladowo-śmietankowe.
- Dobra.
Po wyjściu z lodziarni usiedlismy na ławeczce w parku.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

