poniedziałek, 25 listopada 2013

Paranolmal activiti part 5 †


Postanowiliśmy wywołać ducha, który nas prześladuje. Wiem że to nie był dobry pomysł, zdawałam sobie sprawę z tego co potem może się stać ale chciałam się dowiedzieć kto i dlaczego tak nas prześladuje. Dawid wziął świeczki, a ja Ouije. 
*** po rytuale***
- Nic się nie dzieje. Dlaczego nic się nie dzieje?
- Uspój się Dawid. Potrzeba czasu. Teraz najważniejsze jest to żebyśmy ciągle trzymali się za ręce. Jak puścimy to koniec.
- Okey. Masz rację- powiedział i na 2 min zapadła cisza.
- Czemu patrzysz mi się w oczy?
- Ja nie..no tak tylko.. Ładne masz. 
- Spoko. Dzięki - odpowiedziałam trochę zawstydzona. Emo nagle zbliżył się do mnie i to wyglądało jakby chciał mnie pocałować. W tym samym momencie zrobiło się strasznie zimno. 
- Zaczęło się- szepnęłam do ucha chłopaka, a on  odsunął się. Po chwili wskazówka na tarczy od planszy, która miała nam pomóc porozumieć się  z duchem zaczęła się poruszać i wskazywała poszczególne litery. Wzięłam kartke, długopis i przepisywałam literki. Dawid obserwował uważnie tarcze. W pewnym momencie strzałka zatrzymała się, a my mieliśmy czas na odczytanie wiadomości zza światów. Brzmiała on ' Czego chcecie?
Odpowiedzieliśmy: kim jesteś?
Duch: Nie odpowiada się pytaniem na pytanie.
My: Chcemy wiedzieć kim jesteś.
Duch: Dawid mnie zna.
Spojrzałam pytająco na chłopaka ale on wydawał się być zakłopotany. 
Dawid: Nie znam cię. Kim jesteś i czego chcesz?
Duch: Nie pamietasz twojej słodkiej Julki?
Dawid: Julka!? To naprawdę ty!? Co sie z tobą stało? Dlaczego jesteś duchem? Po co nas prześladujesz?
Duch, który okazał się Julką: Tak to ja. Tydzień po twojej przeprowadzce i zerwaniu ze mną potrącił mnie samochód. To dość dziwne że nikt ci nie powiedział. Chcę was zabić. Proste.
Ja: Nie do końca takie proste. Jeśli kochałaś Dawida to dlaczego chcesz zabić jego przyjaciółke i samego Dawida?
Duch Julki: Ja nie jestem taka głupia jak ty. Duchy mają zdolności nadprzyrodzone i potrafią czytać w myślach bliskich im osób. Czy ty naprawdę myślisz że jesteś dla Emo tylko przyjaciółką? On tylko czeka na dobrą okazje żeby powiedzieć że cię kocha.
Dawid: Julka przesta...
Duch: Co przestań!!? Jestem zła. Pamiętasz jak mi obiecywałeś że zawsze bedzemy razem!? Że mnie nie zostawisz!? Chcę abyś czuł ból. Taki jaki czułam ja tracąc ciebie.
Ja: To już jest chore- w tym momencie rozwaliłam Ouje i  zgasiłam świeczki. Myślałam że Julka wróci tam skąd przybyła, ale się myliłam. Kiedy chciałam podejść do Dawida coś z całej siły cisnęło mną o ścianę. Zrobiło mi się słabo i czułam potworny ból w lewej ręce i nodze. Chłopak podbiegł do mnie i powiedział że zaraz zadzwoni po pogotowie i wszystko będzę dobrze. Nie udało mu się. Żaden telefon nie miał zasięgu. Można było się domyślić że to sprawka ducha. Dawid niewiele myśląc wziął mnie na ręce i położył delikatnie na kanapie.
- Ty tu leż a ja postaram się jakoś unicestwić Julke. 
- Dobrze. Ale prosze. Uważaj na siebie. Nie chcę cie stracić.
- Nie stracisz- cmoknął mnie w czubek nosa i zniknął z mojego pola widzenia.

czwartek, 21 listopada 2013

Paranolmal activiti part 4 †


** dzień spotkania u Dawida***

Wstałam o 7.00 żeby zdążyć dotrzeć do schroniska. Ogarnęłam się i wyszłam. 
Po dotarciu nakarmiłam prawie wszystkie psy . Kiedy dochodziłam do ostatniego ( był to mój ulubieniec. Zawsze serdecznie się ze mną witał) ten ugryzł mnie w rękę. Zęby doś mocno wbiły się w moją dłoń. Ala kiedy to zobaczyła kazała mi iść i powiedziała,że ona zajmie się resztą. Strasznie lała się krew. Gdy wstąpiłam do domu po plecak, przy okazji wzięłam bandaż aby zatamować czerwoną ciecz ale postanowiłam zawiązać go dopiero w szkole. Dawid widząc mnie w takim stanie szybko do mnie podbiegł, zabrał mnie do męskiej łazienki, wyrwał bandaż z ręki i zajął się moją ręką. Robił to zdecydowanie i delikatnie. 
- Co cie tak urządziło? 
- Pies w schronisku.
- Zdążyło ci się to kiedyś
- Nie. To mój ulubiony pies. Nie wiem dlaczego to zrobił
- Uważaj na siebie-chłopak cmoknął mnie prosto w usta, pociągnął mnie za zdrową rękę i jakby nigdy nic wyszliśmy z wc. Byłam trochę zszokowana zachowaniem Emo. Kiedy otworzyłam swoją szafke wyleciały z niej listy. Każdy miał drukowany napis DZIŚ. Na początku trochę się przestraszyłam, ale tym razem stwierdziłam że to już jest nienormalne!! Dawid też był zdziwiony bo gdy otworzył swoją szafke również wyleciały z niej listy. Każdy miał drukowany napis O 02.02. Byliśmy oboje przerażeni.
- Dawid? Masz przy sobie list z wczoraj?
- Tak. Prosze- podał mi go. Ja wyjęłam swój. Kiedy czytało się te słowa w kolejności jak wylatywały utworzyło się zdanie : ŚMIERĆ PRZYJDZIE DZIŚ O 02.02. W tym momencie staliśmy jak sparaliżowani. Stwierdziliśmy, że jeśli jest to prawda będziemy nocować dzisiejszej nocy u mnie. Zauważyliśmy też że kiedy otworzyliśmy szafki po południu wyleciała tylko mała zgnieciona karteczka ' dziś nic was nie uratuje '. Po skończonych zajęciach poszłam z chłopakiem do niego. Wzięliśmy narzędzia potrzebne do obrony przed duchami i innymi stworami w które do tej pory nie wierzyłam.  kiedy weszliśmy do mnie do domu zobaczyłam że na ścianie w salonie ktoś czerwoną cieczą napisał ' kap, kap.. Kapie krew.' Byłam przerażona. Dawid też.


________________________________________

Mam nadzieję że się wam podoba. Nastepny rozdział już niedługo. Chciałabym jednak zobaczyć co o tym sądzicie więc komentujcie 

Paranolmal activiti part 3 †


Dawid czekał na mnie pod szkołą. Kiedy weszliśmy do środka i wszystko było normanie. Otworzyłam moją szafkę gdzie trzymałam książki. Wypadły z niej listy. Każdy miał w środku napisane drukowanymi literami ŚMIERĆ. Na początku trochę się przestraszyłam, ale Emo powiedział że to pewnie psikus. 
Na lekcji biologii w pewnym momencie poczułam dotyk ręki na moim ramieniu.  Byłam pewna że to Dawid, więc poprosiłam aby zabrał rękę ale on twierdził że to nie on. Kiedy na niego spojrzałm faktycznie ręce miał w kieszeniach a ja wciąż czułam czyjś dotyk. Po chwili to nieprzyjemne uczucie zniknęło. Emo zaczął coś tam bełkotać że mnie opętało a ja wiedziałam że to nie jest moja wyobraźnia. Kiedy poszedł odłożyć książki od geografi do swojej szafki, wyleciały z niej listy. Każdy miał drukowany napis PRZYJDZIE. Mój przyjaciel trochę się przestraszył. To było widać w jego oczach. Ale jak zwykle twierdził że wcale sie nie boi i to kolejny psikus kogoś z młodszych klas. Ja tylko zahihotałam i poprosiłam żeby wsiął jeden z listów. Resztę zajęć spędziliśmy bez żadnych nieprzyjemnych incydentów. 

poniedziałek, 18 listopada 2013

Paranolmal Activiti part 2 †


Około 02.00 usłyszałam jak otwiera drzwi do mojego pokoju. To był Marcel. Był naćpany i upity. Podszedł do mnie i zaczął mnie macać po nodze. Widziałam go nie raz w takim stanie i wiedziałam że. jest zdolny do wszystkiego. Chciałam się jakoś ratować i pomyślałam o moim nowym znajomym. Szybko ewakuowałam się z pokoju, zarzuciłam na siebie plaszczyk, włożyłam glany i zaczęłam kierować się w stronę domu Dawida.  Przed drzwiami jego domu trochę się zawahałam ale zapukałam. Za 3 razem otworzył mi zaspany Emo. 
- Oo ave Werka. Wejdz. Coś się stało?
- Cześć. Tak stało się- odpowiedzialam.
Zrobił nam herbatę i wszystko mu opowiedziałam. Chłopak mocno mnie przytulił i pozwolił mi spędzić u siebie resztę nocy. Trochę pogadaliśmy o naszych urodzinach ( dowodziałam się, że ma 31 maja) i poszliśmy spać. Ja spałam na jego łóżku a on na podłodze. Obudził mnie jakiś huk. Szybko zerwałam się z łóżka i byłam w szoku kiedy zobaczyłam śpiącego Dawida i na przeciwko niego zbitą porcelanową figurkę smoka chińskiego. Potem zaczęł to sobie jakoś tłumaczyć i doszłam do wniosku że pewnie ma jakieś zwierzę, zapomniał mi o nim powiedzieć i to pewnie jego sprawka. O 8.00 przyjaciel obudził mnie i zrobiliśmy śniadanie. Podcza tej czynności zapytałam go czy ma jakies zwierzę ale on zaprzeczył. W tej chwili zrobiłam oczy jak 5 zł. Jeśli nie jakiś kot, to co mogło wywalić tą figurkę?!
- Słyszałeś jak w nocy rozbił się smok?
- Nie. Miałem mocny sen. 
- Jeśli nie masz żadnego pupila, okno było zamknięte i obydwoje spaliśmy to jak to się stało?
- Nie wiem. Nie zawracaj sobie tym głowy. 
- Okey. Ja już pójdę do domu. Może Marcel się trochę uspokoił.
- Może cię odprowadzę. Powoli zaczynam się o ciebie bać.
- Spokojnie. Nic mi nie będzę. Poradzę sobie.
 Kiedy dotarłam do domu mój lokator siedział na łóżku zasłaniając rękoma twarz. Kiedy usłyszal że weszłam zaczął mnie przepraszać. Dla mojego bezpieczeństwa poprosiłam aby się ode mnie wyprowadził. Chłopak to zrozumiał, wpakował swoje rzeczy do waliski, z którą przedwczoraj widziałam go pod drzwiami. Pożegnał się i wyszedł. Zadzwoniłam do schroniska i wyjaśniłam czemu mnie dziś nie było. Kierowniczka zrozumiała to i powiedziała że nic się nie stało. upiłam łyk kawy, zarzuciłam na ramię czarny plecak z AA i ruszyłam do liceum.

sobota, 16 listopada 2013

Paranormal Activiti part 1 †


Ave ;) Nobody's hero zakończone.Mam nadzieję że się podobało. Teraz zaczynam zupełnie inną opowieść, którą dedyduję mojemu przyjacielowi Dawidowi <3. PA piszę z myślą o nim. Miłego czytania xoxo






Listopadowy poranek. Zapowiada się jak każdy inny. Za oknem dziś szaleje wyjątkowo silny wiatr, a po kupkach liści, które wczoraj układał mój sąsiad nie było śladu. 7.05 - mój budzik dzwoni. Ledwo wyczołgałam się z łóżka kiedy ktoś zaczął się do mnie dobijać. ' czego oni chcą o tej porze' pomyślałam. Otworzyłam drzwi, w których ku mojemu zdziwieniu stał dobry przyjaciel Marcel.
- Marcel? Co ty tu robisz? - Zapytałam.
- Rodzice mnie wyrzucili z domu za ostanią imprezę.
- Szczerze to im się nie dziwię. Pomysł z wjechaniem ich nowym autem do basenu nie należał do najlepszych.
- Wiem. Głupio wyszło. Mogę u ciebie zostać na pare dni dopóki nie znajdę sobie jakiegoś mieszkania?
- Jasne. Wejdź.
Pokazałam chłopakowi gdzie jest jego pokój i tam go zaprowadziłam. Z tego wsztstkiego o mały włos a spózniłabym się do schroniska. Jestem tam od niedawna wolontariuszem. Ubrałam oraz umalowałam się tak jak na emo przystało i wyszłam. W słuchawkach zabrzmiały pierwsze słowa do jednej z piosenek BMTH. Zaczęłam się nad sobą zastanawiać. Nie byłam raczej typem dziewczyny, która użala się nad sobą albo zachowuje się jak typowy plastik. Jestem zwykłą 18latką. Zawsze staram się pomagać ( moja mama kiedy z nią mieszkałam mówiła że jestem jak taki anioł, który każdym się opiekuje) i nigdy nie zostawiam znajomych w potrzebie. Heh. Niestety moją wadą jest to, że kiedy zacznę gadać to nie znam umiaru. Po dotarciu na miejsce przywitałam się z pozostałymi pracownikami i poszłam z moją koleżanką Alą wyprowadzić psy na spacer. 
- Ala?
- Tak?
- Od jakiegoś czasu mam wrażenie jakby ktoś mnie obserwował.
- Naprawde? Ale jak to?
- No bo widzisz. Jest taki chłopak, chodzę z nim do klasy, często przyłapuje go na patrzeniu na mnie podczas zajęć. On chyba jako jedyny z klasy nie krytykuje mnie bo jestem emo. Może to dlatego bo sam nim jest. 
- Mmm no no para emo nam się szykuje.
- Ohh przestań. Ja wogóle go nie znam ale przyznam że robi na mnie wrażenie. 
- Dlaczego?
- Sposób w jaki patrzy na ludzi przechodzących obok niego korytarzem. Taki groźny. W sumie to mnie nawet trochę fascynuje. Chciałabym go jakoś bliżej poznać.
- Nie wiem laska. Rób jak chcesz szczęścia życzę, ja spadam bo mam wizytę u stomatologa. Wezmesz moje psy?
- Jasne. Leć. Cześć.
- Pa.
Dziewczyna oddała mi smycze na których uczepione były 3 psy. Jakoś udało mi się wrócić do schroniska przed 10.00 pożegnałam się ze wszystkimi i pobiegłam do domu po plecak bo za 15 min miał zabrzmieć dzwonek na moje pierwsze zajęcia. Kiedy trafiłam do sali w której królował profesor Jarzyna ( nauczyciel od polskiego) podzielił nas na grupy 2 i 3 osobowe i poprosił o zrobienie projektu o różnych subkulturach. Ja byłam w parze z ... No właśnie. Nawet nie wiem jak ten emo się nazywał. Jarzyna oznajmił że możemy się ze sobą teraz konsultować i wyszedł. Stwierdziłam że podejde do niego i jakoś zagadam. Wstałam i zaczęłam się kierować na ostatnią ławke gdzie siedział sam. Dziś ubrał się w koszulkę z Ghosta, czarną skórzaną kutrke z różnymi naszywkami( wyglądała bardzo oryginalnie), ciemne rurki no i glany khaki. Chlopak miał też eyebrown, snake bites i jeszcze kilka w uszach.  Patrzyłam mu prosto w oczy tak jak on mi. To jednak nie był ten wzorok którym obdarzał resztę ludzi. W jego lazurowych oczach widziałam małe iskierki radości.
- Ave. Jestem Werka. Profesor przydzielił nas do jednej grupy i chciałam zapytać o czym chcesz robić projekt.
- Siemka. A ja Dawid. Widzę że tak jak ja jesteś emo więc może zaczniemy o tym. 
- Okey. Świetnie. Mogę usiąść? - Wskazałam na miejsce obok.
- Jasne- odpowiedział z uśmiechem. 
Wstępnie umówiliśmy się u niego w przyszłym tygodniu. 
Resztę dnia spędziliśmy w swoim towarzystwie. Dawid okazał się bardzo miły i zabawny. Chyba jemu jedynemu nie przeszkadzała moja nigdy niezamykająca się buzia. W domu czekał na mnie Marcel z jakąś pyszną sałatką. Potem zaczeliśmy gadać na różne tematy. Próbowaliśmy nawet screamować ale wogóle nam się nie udawało. Odrobiłam lekcje i padłam na łóżko jak trup.




środa, 13 listopada 2013

nobody's hero#9 ostatnie


Kiedy była na sali wysłałem smsy do chłopaków o wypadku. Wszyscy siedzieliśmy przy pomieszczeniu gdzie teraz przebywała Yuki. Modliliśmy się tylko, żeby to nie było nic poważnego. Kiedy minęło już trochę czasu lekarz wyszedł z sali. 
- Panie doktorze co z nią? - Zapytałem.
- No cóż mieliście wielkie szczęście. Dziewczyna dostała wstrząsu mózgu i ma lekkie zadrapania. To nic poważnego musi jeszcze przez 2 dni pobyć w szpitalu. Zrobimy jej jeszcze badania kontrolne i będzie mogła wrócić do domu.
- Czy możemy teraz ją odwiedzić?
- Tak. Ale prosze niech to będzie jedna osoba. Dziewczyna jest bardzo osłabiona. 
-Dobrze. Dziękuję bardzo- powiedziałem. Kamień spadł mi z serca, ale i tak do końca będę obwiniał siebie za to co się stało. Wszedłem do sali. Mój najdroższeły skarb leżał teraz na łóżku. Szybko podeszłem do niej mówiąc:
- Yuki. Hej kotek przepraszam, że cię nie słuchałem teraz jesteś tu przeze mnie. Tak strasznie mi przykro. Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze. Ja rozumiem, że teraz nie chcesz mnie znać ale prosze daj mi drugą szansę. Tak strasznie cie kocham i nie wiem co bym zrobił gdybyś mnie zostawiła...
- Andy! Głuptasie oczywiście że cię nie zostawię. Kocham cię najbardziej na świecie. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Jedź do domu z chłopakami i nie martw się tak. Ten wypadek był po prostu oznaką, że mam zawsze racje.
 - Dobrze. Trzymaj się cześć- dałem jej buziaka w policzek i wróciłem z resztą paczki do domu. Koledzy o dziwo wogóle się nie odzywali a ja poszedłem do łazienki. Zaczął patrzeć w lustro i myśleć nad sobą. Przecież gdybym zderzył się z samochodem mógłbym ją zabić. Mała łza spłynęła po policzku. Yuki to jedyna osoba dla której chce mi się żyć. Mimowolnie wyciągnąłem żyletkę, która tylko czekała na ten moment. Przyłożyłem ją do nadgarstka, nacisnąłem mocniej i przejechałem po szerokości i potem jeszcze raz. Już bardziej pewnie. Dlaczego to robie? Chciałem poczuć to co ona i ukarać się za to co się stało. Krew powoli ściekała po ręce. Odruchowo ją zlizałem. Usłyszałem jak Ash dobija się do łazienki ,więc wyrzuciłem żyletke, odwinąłem rękaw bluzy i wyszedłem z pomieszczenia. 
*** 2 dni później***
Jadę po Yuki do szpitala. Nie chcę, aby tłukła się autobusami. Poza tym doktor powiedział, że przez 2 tygodnie ma odpoczywać. Poszedłem do sali i zobaczyłem moją dziewczyne, która, zakładała swój płaszyk. Kiedy spojrzała na mnie od razu rzuciła mi się na szyję.
- Ave Yuki. Przyjechałem po ciebie- powiedziałem.
- Cześć Andy. Straszne tęskniłam się zq tobą. Chodźmy już- powiedziała.
***w samochodzie***
- Kotek? 
- mmm?
- Będziesz zmuszona przeprowadzić się do mnie. Nie możesz się przemęczać a w domu u siebie jesteś sama. Tak będzie po prostu lepiej. 
- Wiesz co? To nie głupi pomysł. Ale wiesz że ja mam jeszcze kota i nie mogę go zostawić na tak długo.
- Nie ma problemu. Weźmiesz ze sobą kota. Chłopcy będą się nim zajmowali. Pamiętam jak Jinxx zawsze mówił ' chciałbym mieć kotka' . Spełnij jego marzenie. No i do tego będziesz spędzać więcej czasu ze mną.
- Dobra. Przekonałeś mnie. 
*** Yuki***
Ruszyliśmy do mojego mieszkania, Sixx pomógł mi spakować  kilka ubrań a kiedy jednocześnie chcieliśmy włożyć koszulki zobaczyłam pocięty nadgarstek chłopaka. 
- Andy. Po co to zrobiłeś? 
- To nie ważne. Ważne że z tobą wszystko dobrze. 
- Przestań. Bardzo musiało boleć. Czy ty widziałeś jakie te rany są głębokie? Ja napewno nie cierpiałam tak jak ty. Obiecaj mi że nigdy nie sięgniesz po żyletke, zeby się pociąć. 
- Obiecuje- chłopak spuścił głowe w dół. Wzięłam pokaleczoną rękę i cmoknęłam ją. Potem ujęłam twarz Andy'ego i czule pocałowałam w usta. Po dłuższej chwili oderwalismy się od siebie, wzięłam Tofika i skierowaliśmy się do domu Biersacka'a. Po około 2 tygodniach wszystko było juz dobrze. Ja i mój futrzany przyjaciel zaklimatywozaliśmy się w domu tych wariatów i doszliśmy do wniosku, że zostaniemy tam na stałe. Między mną, a Sixxem wszystko w porządku. Nawet zacząl planować już nasz ślub mimo iż zostało jeszcze 2 lata do mojej pełnoletności. I pomyśleć że to wszystko zaczęło się od upadku w stertę liści. Może nie jesteśmy lubiani w liceum ale ważne że mamy siebie.


wtorek, 12 listopada 2013

nobody's hero#8



- Aaaaaaaa!! Odejdź ode mnie bestio!Zakrwawiony demon zbliża się do mnie wielkimi krokami. Czerwona ciecz cieknie z jego pociętych rąk, policzków i nóg. Trzyma w w dłoni nóż. Za nim maszeruje cały orszak zombie. Są coraz bliżej i blizej. Wszyscy powtarzają w kółko to samo: zabić Yuki,zabić Yuki,zabić Yuki.....Yuki obudź się Yuki...
Zerwałam się szybko z łóżka. 
- Ej spokojnie to tylko zły sen- mówił Andy próbując mnie uspokoić. 
- Przepraszam. Zawsze tak mam po horrorach.
- Trzeba było od razu mówić. Yuki. Obiecuję że już nie będziemy oglądać horrorów. 
Przytaknęłam a chłopak mocno mnie przytulił. Od tej chwili nie mogliśmy zasnąć. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. W końcu zeszliśmy na temat growlowania i screamowania. Andy obiecał że mnie nauczy ale napewno nie teraz bo nie chce obudzić reszty. Stwierdziłam że pójdę na chwilę do toalety. Zobaczyłam się w lustrze a kiedy poprawiłam fryzure wróciłam do sypialni Sixx'a. Okazało się jednak że gdzieś poszedł bo nie leżał już na łóżku. Chciałam wrócić pod ciepłą kołdre, kiedy ktoś niespodziewanie zakrył mi oczy.
- Zgadnij kto to- wyszeptał do ucha dobrze znany głos.
- Andy. Chcesz żebym zawału dostała?!
- Nie! Oczywiście że nie. Zaraz ci poprawię humor.
I zanim się obejrzałam leżałam na łóżku pod łaskoczącym mnie Biersacku. Po dobrych 3 minutach przerwał i cmokną mnie w czubek nosa. Położył się przy mnie a ja wtuliłam się w niego i zaczęłam powoli odpływać. 
-Halo! Zakochani wstawać!!! - zaczeli się drzeć i skakać po łóżku CC, Jake,Ash,Jinxx.
- Chłopaki przestańcie! 
- No chodźcie. Zrobiliśmy śniadanie.
- Wow!! Jestem z was dumny. A teraz wypad z pokoju.
Widać było na ich twarzach smutek i szybko opuścili pomieszczenie.
***za drzwiami sypialni Andy'ego***
- Ej. Andy ostatnio zachowuje się dość sztywno. Zróbmy jemu i Yuki jakiegoś psikusa - zaproponował CC.
- Jestem za! - Krzyknęli na raz Ash, Jake, Jinxx.
- Mam pomysł- oznajmił Ash. Kiedy wstaną obsypiemy ich mąką i ryżem. 
- Będą mieli jak na ślubie- zaśmiał się Jinxx.
Potem jeszcze coś ustalali i udali się do kuchni.
***Yuki***
Stwierdziliśmy z Andym że szkoda tracić dnia na leżeniu, więc zaczęliśmy się ogarniać. Biersack miał w planach wyjazd ze mną do parku zoologicznego. Kiedy zeszliśmy na dół chłopcy powitali nas śpiewając ślubne piosenki i sypiąc w nas ryżem i mąką. Wszyscy zaczęli się śmiać. No cóż. Ten dzień zapowiadał się bardzo wesoło. Po otrzepaniu się z produktów którymi zostaliśmy ' zaatakowani ' zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy do zoo. 
Padał mocny deszcz. Andy jechał dobre 130 km/h. 
- Andy zwolnij trochę - poprosiłm go.
- Przestań! Nie mów że strach cię obleciał- oznajmił szyderczo.
- Nie. Po prostu jedzesz dość szybko. Pada deszcz. Wiesz ile teraz słyszy się o tych nieszczęśliwych wypadkach. 
- Uspokuj się. Zawsze tak jeżdżę z chłopami i jeszcze żyjemy.
- Wiem. Ale lepiej dmuchać na zimne. 
-  zobacz. Jeszcze tylko 10..
***Andy**
Nie zdążyłem dokończyć bo Yuki miała rację. Wpadłem w poślizg i zderzyłem się  z drzewem. Kiedy spojrzałem na moja piękną zobaczyłem że jest nieprzytomna i ma krwotok. Szybko zadzwoniłem po pogotowie. Mieliśmy wielkie szczęście, bo ratownicy przyjechali po 5 min. Szybko wzięli moją dziewczynę i pojechaliśmy do szpitala.


poniedziałek, 11 listopada 2013

nobody's hero#7







 Kiedy już zdecydowałam, Emo przyszedł z paczkami chipsów i żelków.

- Hahahaa. Śliczna bluzka- powiedział śmiejąc się Andy. No tak. Tekst na bluzce każdego pozwalał na kolana, więc zaczelam sie śmiać razem z nim.
- Dobra. Co wybrałaś?- Zapytał.
- Piłę- mówiąc to trochę się skrzywiłam.
No to siadaj i oglądamy. - Oznajmił uradowany chłopak.
Rozsiedlismy się wygodnie, Biersack przykrył nas kocem i pochłonięci seansem zajadaliśmy chrupki. Po 15 minutach już zaczęła się niezła rzeź. Krew bryzgała strumieniami. Jak zauważyłam Andy był bardzo zaciekawiony filmem. Przesunęłam się do niego i oparłam głowę o jego ramię.
- Kocham cię Andy- szepnęłam. Po prostu wymsknęło mi się to o czym od pewnego czasu myślałam.
- Ja ciebie też mój słodki zombie. Wyłączył film i złączył nasze usta w cudownym pocałunku. Szybko jednak musieliśmy się od siebie oderwać bo lokatorzy mojego chłopaka przyszli wcześniej. Andy widział że byłam trochę skrępowana więc wziął mnie na ręce i zaniósł mnie do swojego pokoju. Położył delilatnie na czarnej pościeli i kontynuował poprzednią czynność. Delikatnie usiadłam i chciałam rozpiąć koszule chłopakowi ale ten stanowczo zaprotestował.
Za oknem zauważyłam że jest ciemno a gwiazdy już dawno usadowiły się na niebie.
- Andy która godzina? Chyba muszę już iść. Jest już późno.
- Co ty? Dopiero 20.00 nigdzie nie idziesz. Zostajesz tu. Zaraz dam ci jakąś moją koszulke i zaprowadze do łazienki i zrobie z chłopakami kolacje.
- Dobrze.
Dał mi bluzkę z logo jakiegoś zespołu i zaprowadził do łazienki. Wzięłam prysznic, włożyłam t-shirt, który sięgał mi do połowy ud i zeszłam na dół. Wszyscy już na mnie czekali a Ash powiedział:
- Wiedziałem że jeszcze się spotkamy
A CC dodał:
- Jaka ładna. Andy ty to masz gust.
Biersack spojrzał się na nich podszedł do mnie i zaprowadził do wolnego miejsca przy stole.
- Ale pamiętajcie że Yuki jest moja! - Odpowiedział.
Ze wszystkimi dobrze się dogadywalam. Zaczęliśmy grać w butelke i oczywiście nie obeszło się bez zadania abyśmy z Sixx'em całowali się przez 4 min. Z tego co Jake krzyczał to była już trzecia minuta i już chciałam przerwać zadanie kiedy Andy niespodziewanie przyparł mnie mocno do ściany i pogłębił pocałunek. To trochę bolało i cichutko jęknęłam. Emo od razu zareagował i przerwał. Aby było weselej Ash zaczął opowiadać kawały. Byłam osobą którą rozbawić potrafiło prawie wszystko więc śmiałam się aż popłynęły mi łzy, które szybko starałam. Później Andy wygadał wszystkim że mam łaskotki i cała piątka rzuciła się na mnie co spowodowało jeszcze większy śmiech. Kiedy chłopakom skończyły się sposoby na fajne spędzienie czasu była już 23.52 Powiedziałam reszcie że jestem trochę zmęczona. Sixx Znowu wziął mnie na ręce i zaniósł do swojej sypialni. Położył się obok i ostatni raz tego dnia powiedział mi " kocham cię "
__________________________________________
Co sądzicie o 7 rozdziale? Komentarz = motywacja do dalszego pisania


sobota, 9 listopada 2013

nobody's hero#6


Nagle ktoś zasłonił mi oczy i usta. Powiedział żebym była cicho i prowadził mnie do jakiegos pomieszczenia. Z tego co zdążyłam ogarnąć było chyba 2 oprawców. Jeden hihotał a drugi mnie prowadził. Usłyszałam odgłos zamykanych drzwi. Kiedy udało mi się otworzyć oczy było to ciemne pomieszczenie. Ktoś włączył lampe i powiedział: to przesłuchanie. Obiecaj że będziesz mówiła prawdę i tylko prawdę. 
- O-okey- odpowiedzialam niepewnie.
- Ile masz lat?
- 16.
- Jak masz na imie?
Yuki.
- Kim jesteś dla Andy'ego
- Przyjaciółką. 
w tej chwili do środka wszedł Andy w samych spodniach.
- Co tu się dzieje? Chłopaki co wy robicie?!- zapytał z wyrzutem.
- Sorki Andy. Chcieliśmy sprawdzić kim jest. Musimy wiedzieć z kim nasza mordeczka się zadaje.- odpowiedzial jeden z nich.
- Yym. Mogę wiedzieć co się tu dzieje?- zapytałam trochę zdezorientowana całą tą sytuacją. 
- Już chodź Yuki. Wszystko ci wyjaśnie. To są CC i Jake. Mieszkam z nimi. My nie jesteśmy normalni. Z resztą już pewnie zauważyłaś- wyjaśnił Chłopak.
- Przepraszamy. My już pójdziemy. Zostawiamy was samych. Chodź CC- oznajmił Jake.
A więc para idiotów już poszła a ja i Emo poszliśmy do salonu. 
- Przepraszam że jestem w takim stroju. Po prostu prze chwilą wyszedłem z wanny- oznajmił Biersack.
- Spokojnie. Nic się nie stało - odpowiedziałam darząc go szczerym uśmiechem.
- Okey. Ja pójdę coś na siebie włożyć a ty wybierz jakiś film. Plyty są na szafce przy tv- zaproponował i zanim się obejrzałam nikogo już nie było. Podeszłam do półki ale to co tam zobaczyłam zszokowało mnie. Tam były same horrory. Piła, klątwa, droga bez powrotu, Paranolmal activiti itp. Stwierdziłam że weźmiemy mimo wszystko Piłę. Chłopcy lubią ten dreszczyk i rzeź więc wydawało mi się że Andyemu się spsodoba. Co prawda ja nie przepadam za horrorami bo później się boję i śnią mi się koszmary ale dla przyjaciela wszystko.
***********************************
Dzięki za ponad 230 wyświetleń! kocham was<3

piątek, 8 listopada 2013

nobody's hero#5


Po dość męczącym dniu wzięłam dwugodzinną kompiel i w mgnieniu oka zasnęłam.  
***Andy***
- Kurwa Ash! Oddaj!
- Nie.
-Ash.
- Nie!
- Oddawaj tą kredke do oczu debilu!
- Ojeju jak tak bardzo ci zależy to mnie złap kochanie.
- Spieprzaj!
Tak waśnie zaczyna się mój poranek. Tak mój czyli Andy'ego. Zacząłem gonić Asha po całym domu. Kiedy go złapałem spokojnie zdążyłem obrysować nią kontury oczu. 
- gdzie wczoraj byłeś?- Zapytał CC.
- To nie twoja sprawa. - Odburknąłem.
- przecież mi mozesz powiedzieć - zaczął się do nmie przymilać.
- Jeju! Jesli to takie ważne to byłem z Yuki na sesji. Zadowolony? - Zapytałem sarkastycznie.
- Tak. - Odpowiedział szczerząc zęby. 
Kiedy skończyłem się malować wziąłem plecak z książkami i jakby nigdy nic poszedłem do szkoły. Idąc zauważyłem że Yuki ani razu u mnie nie była. 
Postanowiłem ją do mnie zaprosić.
***Yuki***
Umówił się ze mną na piątkowy seans. W sumie tak jakoś się złożyło i jeszcze nigdy u niego nie byłam. Dziś mam okazję. 
- Ave Yuki-krzyknął mi na powitanie Andy. Jego wygląd powalał mnie na kolana. Czarne przetarte rurki z łańcuchami i szerokim paskiem z ćwiekami, ciemna koszulka z Black Veil Brides, nieśmiertelnik, charkterystyczny dla niego pieszczoch i ta idealnie ułożona czarna grzywa.
-Ave Andy - odpowiedziałam szybko i jak zwykle przywitaliśmy się mocnym przytulasem. 
- To co? Dziś u mnie o 18?- Zapytał po chwili.
- Jasne. Nie mogę się doczekać! - Wypaliłam jak szalona
- Mmmm.. Cieszę się - chłopak miał coś jeszcze powiedzieć ale przerwał mu dzwonek na ostatnią lekcje.
- No to do zobaczenia- wymamrotałam.
- Tak. Cześć- odpowiedział.
Te ostatnie zajęcia strasznie mi się dłużyły. Na niczym nie mogłam się skupić. W pewnym momencie zaczęłam tępo patrzeć w pomazaną kartke od zeszytu. Myślałam o Andym. To dobry chłopak i w sumie to mu się dziwię. Tyle dziewczyn go otacza a on jeszcze nie znalazł tej jedynej. Koleżanka z którą siedziałam musiała mnie uszczypnąć abym wyrwała się z tego transu.
- Yuki. Wszystko w porzadku? - Zapytała mnie szeptem Sammi.
- Tak nie martw się. Wszystko dobrze - szepnęłam. Potem usłyszałam tylko krzyk profesora Harrego:
Hej ostatnia ławka od okna proszę nie rozmawiać bo dostaniecie po uwadze!
Niestety biedny nauczyciel został zignorowany, ponieważ uczniowie usłyszeli dzwonek, a po chwili już nikogo nie było w sali. Weszlam do szatni, włożyłam glany, zarzuciłam na siebie płaszczyk i wyszłam ze szkoły. Do domu miałam około 5 km ale pomyślałam, że trochę ruchu mi się przyda,więc dziś wrócę pieszo. Szłam po chodniku nucąc pod nosem in the end BVB. Pogoda była całkiem całkiem. Małe chmurki krążyły po niebieskim sklepieniu niczym wata cukrowa. Weszłam do domu. Wzięłam szybki prysznic założyłam luźną koszulkę z napisem 
" zoombie jedzą mózgi. Jestem  bezpieczny" i kolorowe rurki. Odrobiłam prace domową, bo chciałam mieć wolny weekend. Ani się obejrzałam a już była 17.40. Włożyłam grubą bluzę wygodne buty i wyszłam. Zdąrzyłam przejść kilka metrów kiedy poczułam na twarzy pierwsze krople deszczu. Zaczęłam biec a kiedy adres domu Andy'ego pojawił się w moim polu widzenia trochę zastopowałam i stwierdziłam że dalej pomaszeruję. Przeszłam przez mały ogródek i zapukałam do drzwi kołatką w kształcie paszczy lwa. Po chwili otworzyli mi jacyś dwaj chłopcy w wieku mojego przyjaciela. Szczerzyli się do mnie jakby zaraz mieli mnie zjeść. Chciałam jakoś się ratować od tej tajemniczej pary wilków więc zapytałam:
- czy tu mieszka Andy Biersack?
- Aa to ty. Ja jestem Jinxx a to Ash. Wejdz my musimy już iść, mam nadzieję że kiedyś jeszcze się zobaczymy cześć!- odpowiedział jeden z drapieżników.
Oni wyskoczyli jak poparzeni z domu a ja po nich weszłam do środka. Zdjęłam buty, powiesiłam mokrą bluzę na wieszaku i weszłam do srodka krzycząc: Halo?! Ktoś tu jest?
Odpowiedziała mi głucha cisza. Poszłam więc do najbliższego pomieszczenia czyli kuchni. Rozglądając się po niej nie znalazłam Andy'ego ale soczyste jabłka w półmisku na blacie kuchennym. W sumie nic nie jadłam od powrotu ze szkoły więc pomyślałam że jedno jabłko mniej nie zrobi mu wielkiej różnicy i je wzięłam. Nagle ktoś...


++++++++++++++++++++++++++++++++++++



Jeśli jesteście ciekawi co stanie się z Yuki komentujcie :3

nobody's hero#4



-  Chciałabyś być moją dziewczyną? - Zapytał chlopak z lekkim zawachniem.

- Tak. Jesteś bardzo miły i w ogóle tylko że w sumie to nie znamy się dość dobrze.
Możemy być narazie przyjaciółmi. 
- Okey dobrze. Cieszę się.
Okazało się że mieszkamy przy tej samej ulicy więc będziemy mogli spędzać ze sobą więcej czasu. Z każdym dniem coraz bardziej się poznawaliśmy. To bardzo fajny, zabawny, chlopak. Po miesiącu większość znajomych stwierdziła że jesteśmy parą. Wydaje mi się że to dlatego że spędzamy ze sobą dużo czasu. 
-Hej Yuki- powiedzial chłopak na przywitanie.
- No witam Emosie- odpowiedziałam.
- W życiu nie zgadniesz co dla nas mam- krzyknął wesoły.
- Hhhh.. Może bilety na black veil beides?-Zapytałam z sarkazmem.
- Nie. Dostałem propozycję do udziału w sesji dla emo i postanowiłem zabrać ciebie- oznajmił Andy i czekał na moją reakcję.
- Ojej Biersack to wspaniale! Dziękuje - rzuciłam mu się na szyje i dałam całusa w policzek.
-  Nie ma za co. Jutro o 16.00 przed szkołą. Będę na ciebie czekać. - Oznajmił szatyn.
- Jasne- puściłam mu oczko. Lekcje kończyłam o 15.30, więc stwierdziłam że już poczekam na niego na miejscu. Wyjęłam telefon i zaczęłam grać w bezsensowne gry dla zabicia czasu. Równo o 16.00 podjechał pod liceum swoim czerwonym jeepem. Wsiadłam i ruszyliśmy. Po drodze opowiadalismy sobie jakieś creepypasty żeby nam się nie nudziło. Kiedy dojechaliśmy jakaś miła pani nas przywitała i zaprowadziła do miejsaca gdzie nakładali nam make-up. Mi robiła go dziewczyna może o 6 lat starsza ode mnie.
- Ty tutaj pierwszy raz? - Zapytała.
- Tak. Przyszłam z przyjacielem- odpowiedziałam.
- Jejciu. Dziewczyno, czy ty naprawdę tego nie widzisz? On cię kocha. To widać od razu. Sposób w jaki na ciebie patrzy - zaczęła z ekscytacją Arizona( okazało się że tak się nazywa). Nie zdążyłam jej odpowiedzieć bo wszedł Andy. Wyglądał bosko. 
-Mmm pięknie wyglądasz. No i jak gotowa? - Zapytał.
- Tak. W sumie Yuki możesz już iść- oznajmiła charakteryzatorka. Pozując z Biersackiem czułam się fantastycznie. Potem mogliśmy robić co chcemy. Było przy tym sporo śmiechu i zabawy. Po skończonej sesji skoczyliśmy na chwilę do mcd i Andy odwiózł mnie pod dom.
- Dziękuję ci Sixx. Dawno  się tak dobrze nie bawiłam- powiedziałam do chłopaka.
- Cała przyjemność po mojej stronie piękna- dałam mu jeszcze calusa w policzek i weszłam do domu. Po dość męczącym dniu wzięłam dwugodzinną kompiel i w mgnieniu oka zasnęłam.  

czwartek, 7 listopada 2013

nobody's hero#3



Zanim zaczniesz czytać polecam tą piosenkę:http://m.youtube.com/watch?v=hlVBg7_08n0 Kiedy ponownie przyszłam do pomieszczenia jego tam nie było. Od razu pobiegłam do mojego pokoju. Jak się okazało znalazłam go tam. Siedział na podłodze i głaskając mojego kota oglądał zdjęcia na półce. Przyznam że bardzo mi się podobał, a jak zobaczyłam go z Tofikiem to stwierdziłam że wygląda jak mój ideał. 

- Och przepraszam, że tu wszedłem. Nie powinienem. A tak wogóle masz ślicznego kota - powiedział Andy.
- Spokojnie nic się nie stało. Zapaliłam światło i wyjęłam z apteczki wode utlenioną, gaze i plaster. Starannie przemyłam mu rane nad brwią a kiedy chciałam przyłożyć gaze spojrzał mi prosto w oczy.


- Mówił ci ktoś kiedyś że masz piękne oczy?-w Andy.

- Nie.. Widzisz jakoś nikt z mojego otoczenia nie ma czasu na patrzenie mi w oczy. Są zbyt zajęci - odpowiedziałam.
- Masz śliczne oczy - powiedział chłopak.
Moje usta od razu wygiely się w uśmiechu.
- Dziękuję - wyszeptałam mu do ucha.
Kiedy już skończyłam przemywać rane odłożyłam apteczke. Andy spojrzał na mnie po czym mówi
- Coś cię gnębi.
-Mnie? Nie no coś ty.
- Przeciez widzę.
- Dobra masz racje..
I zaczęłam opowiadać mu wszystko co mnie  przytłaczało. Słuchał dokładnie, z ogromnym skupieniem. Kiedy skończyłam nowy znajomy przytulił mnie i powiedział że jeśli mam jakis problem mogę się do niego zwrócić o pomoc. Dał mi swój numer telefonu. Po pewnej chwili znalazłam się nad nim na łóżku i zaczą mnie łaskotać.
- No to teraz sprawdzamy czy masz łaskotki - mówił z uśmiechem na twarzy.
- Hahaha-hahahaha przestań! Hahahaha
- Nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Stwierdziliśmy że do szkoły nie opłaca nam się iść bo było grubo po dwunastej. Zrobiliśmy kanapki, herbatę. Potem Andy przyniósł jakieś filmy. Stwierdziliśmy że możemy sobie jakiś obejrzeć. Wybrał Titanic. Zaslonilismy okna żeby była fajna atmosfera i usiedlismy na kanapie. Zrobiło się dość zimno i wtuliłam się w Emo. Chlopak objął mnie raminiem i oglądalismy dalej. Było cudownie. Taki romantyczny nastrój.Nie wiem dlaczego ale straszne ciarki przeszły przeze mnie i  jesZcze bardziej przytulałam się do niego. Chłopak spojrzał w moje zielone oczy, objął moją twarz ciepłymi rękoma i zbliżył swoje usta do moich. W pierwszej chwili trochę się przestraszyłam ale odruchowo pogłębiłam pocałunek. 
Po jakimś czasie chłopak oderwał ode mnie usta. 
- Przepraszam. Nie powinienem.
- Nie masz za co przepraszć. Bardzo mi się podobało - spojrzałam na niego z uśmiechem. 
-  Chciałabyś być moją dziewczyną? - Zapytał chlopak z lekkim zawachniem.
___________________________________________
Jeśli jesteście ciekawi co odpowie Yuki komentujcie, a tymczasem łapcie Andy'ego z koteczkiem <3




nobody's hero#2





Ave ;3 Pojawiam się z kolejną częścią nobody's hero.

UWAGA!!!! W ZESPOLE BVB SĄ INNE POSTACIE A ANDY, CC, JAKE, ASH, JINX SĄ ZWYKŁYMI LOKATORAMI!!!



Do tego czasu zdąrzyłam się pogodzić z tym że Justin mnie zostawił. Przeprowadziłam się do Milwaukee. Dni mijają normalnie, uczę się w miarę dobrze. Jest ranek. Muszę szykować się do szkoły. Jak zwykle zaspałam. Szybko się ogarnęłam, wzięłam kanapki i wyszłam zamykając za sobą drzwi od domu. Biegłam najszybciej jak mogłam żeby tylko zdążyć na ostatni autobus. Kiedy osiągnęłam maksymalną prędkość zderzyłam się z jakimś chłopakiem i upadliśmy na stertę liści.

- Jej przepraszam. Nie zauważyłam cię. Nic ci nie jest?
- Nie.. Spokojnie nic się nie stało.
Chłopak wstał, otrzepał się z piachu. Dopiero w tedy zauważyłam że jest emo. Zaczęła lecieć mu krew z nosa.
- Ej leci ci krew. Chodź pójdziemy do mnie i jakoś się tobą zajmę. Wkońcu to wszystko przeze mnie.
Powiedziałam.
- Chętnie skorzystałbym ale nie chcę się spóźnić pierwszego dnia do szkoły.
- Chwila. To ty jesteś tym chłopakiem który ma dojść do naszego liceum?
- Heh na to wygada.
- Trudno. Obydwoje się spóźnimy. Nie pozwole ci iść w takim stanie do szkoły.
- No dobrze.
W drodzie do mojego domu dużo rozmawialismy. Dowiedziałam się że, nazywa się Andy, jest o 2 lata starszy, ma młodszego brata i tak jak ja lubi Black Veil Brides. W pewnym momencie poślizgnęłam się i upadłabym gdyby nie Andy. W życiu nie pomyślałabym że jest taki silny. To było naprawdę niesamowite. Uśmiechnął się do mnie i powiedział żebym uważała. Odwzajemniłam uśmiech najlepiej jak potrafiłam. Po dotarciu do domu kazałam mu usiąść na krześle w kuchni a sama poszłam szukać apteczki. Kiedy ponownie przyszłam do pomieszczenia jego tam nie było...


Taki tam nasz kochany Andy <3


środa, 6 listopada 2013

nobody's hero#1




Teraz już wiem. Mam pewność że już nic dla niego nie znacze. Udowodnił to swom zachowaniem. Eh. .. Wy nie w temacie to może zacznę od początku. Jestem ( a raczejbyłam) zwariowaną 16latką. Wszystko zaczęło się od wakacji tego roku. Zakochałam się w pewnym chlopaku. Jak się okazało później ze wzajemnością. Zaczęliśmy się spotykać. Myślałam że lepszego chłopaka nie mogę sobie wymarzyć. Jednak pozory mylą. Po 2 miesiącach stwierdziłam że to zakończe. Według mnie to nie miało sensu. chłopak ma dziewczyne i mowi jej że ogląda nagie sesje top model, kiedyś strasznie podobała mu się moja koleżanka itp. Justin przy zerwaniu powiedział że i tak zawsze będzie mnie kochał. Jak się później okazało trafiliśmy do tego samego liceum. Powoli zaczęłam odczuwać tęsknote za nim. Myślałam że będę z siebie dumna kiedy z nim skończę ale zamiast tego poczułam pustke. Tak strasznie przyzwyczaiłam się do tych milych słów, gestów i chociaż przez cały czas zadawał mi wcześniej małe rany ja i tak go kochałam. Nie wytrzymałam i postanowiłam do niego napisać sms'a:

Hej strasznie tesknie. Ostatnio myślałam o nas ale ty pewnie masz kogoś na oku więc to nie ma sensu.
On odpisał: mam na oku ciebie
I tak od słowa do słowa daliśmy sobie 2 szansę. Na drugi dzień obudziłam się i dostałam wiadomość: słuchaj muszę się poważnie zastanowić nad naszym związkiem. Na razie zostańmy przyjaciółmi. Wogóle nie wiedziałam co się dzieje. O co chodzi? Jednego dnia chce być ze mną, a drugiego mówi że nie. Ludzie to jednak dziwne istoty. Bardzo dziwne...
Dni mijały a on wogóle się nie odzywał. Kiedy przechodził obok mnie nie powiedział nawet głupiego " cześć". Raz mieliśmy zajęcia w salach na przeciwko siebie. Poszłam odłożyć torbę pod klasę i miałam już spokojnie odejść na ławkę, gdy Justin powiedział siema. Byłam po prostu w siódmym niebie. Nikt nie pomyślałby, że coś takiego znaczy tak wiele. Odpowiedziałam. Dał wyraźny znak abym usiadła obok niego, więc zrobiłam to o co prosił. Myślałam że będziemy rozmawiać, ale on tylko odwrócił się do mnie plecami i zaczą dialog  z kolegą. Strasznie posmutniałam. Później przyszły jego koleżanki z klasy i rozmawiali o sprawdzianie. Pomyślałam że nie jestm tam potrzebna i odeszłam. ( pewnie nawet nie zauważył). Myślałam o tym wszystim przez cały czas, ale uszanowałam jego zdanie i starałam się nie narzucać. Przed koleżankami udawałam że nic do niego nie czuje, ale tak naprawdę w głębi duszy kochałam go i czekałam na jakikolwiek znak od niego. Nie wiesz jakie to uczucie kiedy obok ciebie przechodzi osoba która niedawno była ci tak bliska a teraz zachowuje się jak obcy. On nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo rani. Trzeba pogodzić się z tym że życie to głównie cierpienie.
________________________
Witam na moim blogu. Jak wrażenia po pierwszym rozdziale? Dajcie oceny w komentarzach. Pozdrawiam ;)