środa, 15 stycznia 2014

Paranolmal activiti part 14


7.00 wstaję, ubieram sie. Rutynowe czynności. Tydzień temu przestałam pomagać w schronisku, ale nadal utrzymuje kontakt z Alą. Lekcje minęły w miare dobrze. Dziś była u nas telewizja. Kamera bardzo skupiła się na filmowaniu mnie i Dawida. Nie na nich zbytnio uwagi. Po zajęciach tak jak się umawialiśmy z Emo pojechaliśmy do sklepu Fabiana( kolega Dawida, który prowadzi butik). Spodziewałam się raczej jakiegoś zagraconego, małego pomieszczenia, a po otwarciu drzwi wejściowych zobaczyłam ogromną przestrzeń. Czarne ściany, na półkach po kolei równiutko poukładane koszulki zespołów i spodnie potem pieszczochy, obroże , naucznice i rozpychacze do tuneli na ściance, następnie płyty, biografie, jeszcze dalej kosmetyki, a w kącie można było zobaczyć plakaty oraz kwiaty (zazwyczaj czarne). Po chwili zza jednej z półek wyskoczył radośnie przyjaciel mojego chłopaka. 
- Ave Dawid. Teraz przyprowadziłeś tu też swoją dziewczyne? 
- Ave stary. No jasne. Wogóle poznajcie się. Werka, to jest Fabian. Fabian, to jest Werka- chłopak uśmiechnął się łobuzersko i pocałował mnie w rękę. Nie będę kłamać. Byłam zaskoczona. Ten zwyczaj już zanika ale taki gest ze strony chłopców jest według mnie słodki. Widziałam że Dawid chciał o czymś pogadać z Fabianem, więc poszłam szukać jakąś pieszczochę. Kątem oka widziałam że mój chłopak nie miał dobrego humoru. Domyślam się że to wszystko z zazdrości przez caus w rękę. Albo jest między nimi coś o czym nie wiem. Fabian wydawał się być sympatyczny. Jego wygląd? Świetny styl. Czarne rurki z szerokim paskiem, glany, koszula w kratkę, tunele w uszach, fryzura przypominała tradycyjną Emo.  I boskie okulary, które dodawaly mu uroku. Wyglądał na 19-latka.  Znalazłam to czego szukałam,Dawid zapłacił i wyszłam z nim.  
***Dawid***
Po tym jego głupim uśmieszku już wiedziałem co się święci. Zawsze tak robił kiedy widział jakąś laske która wpadła mu w oko na rytuały. Jest w pewnej sekcie. Na spotkaniach znęcają się nad dziewczynami, które wcześniej przywiązują do metalowego łóżka. Patrzenie na ból innych sprawia im przyjemność. Wiem o nich tyle bo przyjaźnie się z Fabianem od 5 lat. Zawsze go kryłem, byłem jego alibi. 
- Ej. Co ty odpierdalasz?- zapytałem go kiedy Werka na chwilę odeszła. 
- Nic. Niezła jest. Chcę ją na rytuał. Potrzebujemy takich dziewczyn.
- Chłopie. Opanuj się. Ona na pewno nie pójdzie na żadne rytuały. Ja ją kocham!
- Taka sytuacja. Dobra idzie Werka. Zachowajmy pozory że wszystko jest ok.
- Dobra- odburknąłem. Zapłaciłem za biżuterię mojego skarba i wyszliśmy. 

***Werka (w samochodzie)***
- Coś się stało?
- Nie. Czemu miałoby się coś stać? 
- Nie wiem. Od wyjścia ze sklepu wyglądasz na bardzo przejętego. 
- Wszystko jest dobrze. Nie martw się o mnie.
- Jak tam sobie chcesz. Ja wiem swoje. 

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Paranolmal activiti part 13


O 16.31 staliśmy pod drzwiami domu córki zjawy. Zaprosiła nas do srodka zaczęła wszystko szczegółowo opowiadać. Po jakimś czasie Dawid i ja zobaczyliśmy matke Zuzy. Powiadomiliśmy ją o obecności ducha. 
- Ona na prawde tu jest? - Zapytała dziewczyna, trzymając swojego chłopaka za ręke. Widać było po niej, że trochę się bała. 
- Tak jest- odpowiedziałam tonem, który miał dodać osiemnastolatce otuchy.
- Gdzie jest?
- Stoi za tobą.
- Mamo. Jeśli mnie słyszysz to chciałam ci powiedzieć że wybaczam ci to co zrobiłaś. 
- Ohh.. Wybacz kochanie. Chciałam abyś miała jak najlepiej. Nie liczyłam się z twoim zdaniem. Przepraszam- powiedziała dusza. Zuza nic nie słyszała więc starałam się powtórzyć to co powiedziała. 
- Powiedz jej że teraz moge w spokoju odejść- poprosila zmarła kobieta. 
- Twoja matka jest szczęśliwa i może odejść- oznajmiłam. Dziewczyna zaczęła płakać. Dobrze że miała przy sobie ukochanego. Nagle ujrzałam potworną światłość i oddalającego się ducha.
- Przeszła do lepszego miejsca- szepnęłam. Pożegnaliśmy się z parą i wsiedlismy do auta. Patrzyłam jak się ściemnia. Słońce pozwala królować księżycowi i znika z pola widzenia. W radiu leciała przytłaczająca muzyka, której nie cierpie. Zawsze w torbie noszę ze sobą płytę Blood on the dance floor. Wyjęłam ją z opakowania i włożyłam do odtwarzacza. Pierwsze co usłyszałam to melodia, którą zaczynała się piosenka sexting. Razem z Dawidem zaczęliśmy śpiewać i śmiać się z tekstu. 

*** 3 miesiące późnej***
6 marca zbliżał się wielkimi krokami. Bielty dawno doszły. Dawidaowi było źle z myślą, że zapłaciłam za jego VIP i oddał mi pieniądze. Czas bardzo szybko leci a my nic nie poradzimy. Pozostaje nam tylko wykorzystać go  jak najlepiej. Jutro jedziemy do sklepu dla gothów, o którym opowiadał mi Dawid. Jest obecnie 23.50. Gaszę światło, kładę się obok ukochanego i zamykam powieki. 

czwartek, 2 stycznia 2014

Paranolmal activiti part 12


***Następnego dnia***

Po upojnie spędzonej nocy trzeba się jakoś ogarnąć. Pewnie chcielibyście szegółów zboczuszki. Co tu mówić. Było cudownie. Pozbierałam nasze ubrania, które były porozrzucane po całym pokoju. Poszłam wziąć szybki prysznic i się jakoś ogarnąć. Czuję, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Mam ochotę wykrzyczeć całemu światu moje szczęście. Boże! Założyłam czarne rurki, bluzke z Falling In Reverse i bluzę Dawida. Przed wejściem do kuchni ostatni raz się przeciągnęłam i poczułam jego silne ręce na moich biodrach i świerzy oddech na szyi. 
- Ave kotku. Jak się spało?
- Świetnie. Bo z moim narzeczonym. A tobie?
- A jak myślisz. Byłaś wspaniała. 
- Haha. Zrobić ci kawe?
- Poproszę.
Wstawiłam wodę a Dawid skoczył do sklepu po coś słodkiego do kawy. Otworzyłam na chwile laptop i zalogowałam się na fb. Nie mogłam uwierzyć w to co tam zobaczyłam. Jeden wielki spam wiadomością, że Falling In Reverse przyjeżdża do polski a dokładnie do stolicy. Sprawdziłam jeszcze dla pewności na blogach o chłopcach z tego zespołu i faktycznie to była prawda. Nie czekając ani chwili dłużej zamówiłam 2 bilety VIP dla siebie i Emo. Nie były dość drogie więc mogłam sobie na nie pozwolić. Wyszłam przed dom i tam czekałam na chłopaka. Kiedy go zobaczyłam od razu do niego pobiegł pełna energii.
- Co się stało moja Bello?
- Mój Edwardzie zamówiłam nam bilety VIP na koncert FIR. Przyjeżdżają do Warszawy!
- Jejciu Emosku to przecież wspaniale. Kiedy to jest?
- 6 marca, o 19.00. 
- Okey. Napewno pojedziemy. A to dla ciebie na dobry początek dnia- powiedział i wręczył mi czarną różę. 
- Jakie ja mam szczęście że trafiłam na takiego chłopaka jak ty. Kocham cię. 
- Nie. Jakie JA mam szczęście że trafiłem na taką dziewczynę jak ty. Też cię kocham. Zrobie dla ciebie wszystko żebyś tylko była szczęśliwa- oznajmił a ja cmoknęłam go w policzek. 
- Skąd wziąłeś taką róże? Przecież w zwykłych kwiaciarniach takich nie sprzedają.
- Wiem. Mój kumpel niedaleko ma sklep dla gothów. Kiedyś cię tam zabiore. Ma tam znakomite rzeczy i często są jakieś promocje bo ostatnio mało ma klientów. 
- Mósisz mnie tam koniecznie zabrać - odpowiedziałam i tak szczęśliwi wróciliśmy do domu. ulubione ciasto snickers'a. Zegarek wskazywał godzinę  7.00. Czas iść do schroniska i na trening a o 8.00 widzimy się na zajęciach. Kiedy Ala zauważyła pierścionek na mojej ręce zaczęła się drzeć i życzeć nam szczęścia. Wyprowadziłyśmy psy na spacer i ogarnęłyśmy ich boksy. Na zajęciach zajęłam miejce jak zwykle obok Dawida. Siedzieliśmy właśnie na lekcji matmematyki. To w sumie jedyne zajęcia, na których wszyscy rzucają się papierkami oraz gadają do woli i nie ponoszą tego konsekwencji. Matematyczka jest bardzo stara i nie może nigdy nas ogarnąć, więc najczęściej łapie się za głowę i siada za biurkiem i zaczyna sprawdzać sprawdziany innych klas. Ja rozmawaiłam z Dawidem czy nie kupilibyśmy jakiegoś zwierzaka, kiedy usłyszałam że ktoś do mnie dzwoni. 
*** rozmowa telefoniczna***
- Dzień dobry. Jestem Ziuzia. Pewnie mnie pani pamięta.
- Tak. Dzień dobry. Coś się stało? 
- Yhmy... Wczoraj śniła mi się moja matka. Mówiła, żebym pani zaufała. 
- Dobrze. Ciesze się, spotkajmy się dziś i pani w domu o 16.30, ok?
- Jasne. Nie będę już przeszkadzać. Do widzienia.
- Do widzenia.
*** po rozmowie telefonicznej***

-To była ta babka od ducha?
- Tak. Podwieziesz mnie do niej?
- Ojj.. Nie wiem. Muszę się zastanowić- powiedział Dawid z łobuzerskim uśmiechem na twarzy. Znamy się tak długo że wiem czego on w takich sytuacjach oczekuje i nie wiele myśląc namiętnie go pocałowałam. Oczywiście nikt tego nie zauważył. Ludzie w tych czasach są bardzo zajęci sobą i interesuje ich tylko ich świat. Moglibyśmy powiedzieć że są czasami jak dzieci z autyzmem. 
A teraz zawieziesz? - Zapytałam z miną szczeniaczka kiedy oderwałam się od jego ust. 
- Oczywiście Emosku.
Po  chwili zabrzmiał dzwonek na przerwe i wszyscy wyszli z sali.