7.00 wstaję, ubieram sie. Rutynowe czynności. Tydzień temu przestałam pomagać w schronisku, ale nadal utrzymuje kontakt z Alą. Lekcje minęły w miare dobrze. Dziś była u nas telewizja. Kamera bardzo skupiła się na filmowaniu mnie i Dawida. Nie na nich zbytnio uwagi. Po zajęciach tak jak się umawialiśmy z Emo pojechaliśmy do sklepu Fabiana( kolega Dawida, który prowadzi butik). Spodziewałam się raczej jakiegoś zagraconego, małego pomieszczenia, a po otwarciu drzwi wejściowych zobaczyłam ogromną przestrzeń. Czarne ściany, na półkach po kolei równiutko poukładane koszulki zespołów i spodnie potem pieszczochy, obroże , naucznice i rozpychacze do tuneli na ściance, następnie płyty, biografie, jeszcze dalej kosmetyki, a w kącie można było zobaczyć plakaty oraz kwiaty (zazwyczaj czarne). Po chwili zza jednej z półek wyskoczył radośnie przyjaciel mojego chłopaka.
- Ave Dawid. Teraz przyprowadziłeś tu też swoją dziewczyne?
- Ave stary. No jasne. Wogóle poznajcie się. Werka, to jest Fabian. Fabian, to jest Werka- chłopak uśmiechnął się łobuzersko i pocałował mnie w rękę. Nie będę kłamać. Byłam zaskoczona. Ten zwyczaj już zanika ale taki gest ze strony chłopców jest według mnie słodki. Widziałam że Dawid chciał o czymś pogadać z Fabianem, więc poszłam szukać jakąś pieszczochę. Kątem oka widziałam że mój chłopak nie miał dobrego humoru. Domyślam się że to wszystko z zazdrości przez caus w rękę. Albo jest między nimi coś o czym nie wiem. Fabian wydawał się być sympatyczny. Jego wygląd? Świetny styl. Czarne rurki z szerokim paskiem, glany, koszula w kratkę, tunele w uszach, fryzura przypominała tradycyjną Emo. I boskie okulary, które dodawaly mu uroku. Wyglądał na 19-latka. Znalazłam to czego szukałam,Dawid zapłacił i wyszłam z nim.
***Dawid***
Po tym jego głupim uśmieszku już wiedziałem co się święci. Zawsze tak robił kiedy widział jakąś laske która wpadła mu w oko na rytuały. Jest w pewnej sekcie. Na spotkaniach znęcają się nad dziewczynami, które wcześniej przywiązują do metalowego łóżka. Patrzenie na ból innych sprawia im przyjemność. Wiem o nich tyle bo przyjaźnie się z Fabianem od 5 lat. Zawsze go kryłem, byłem jego alibi.
- Ej. Co ty odpierdalasz?- zapytałem go kiedy Werka na chwilę odeszła.
- Nic. Niezła jest. Chcę ją na rytuał. Potrzebujemy takich dziewczyn.
- Chłopie. Opanuj się. Ona na pewno nie pójdzie na żadne rytuały. Ja ją kocham!
- Taka sytuacja. Dobra idzie Werka. Zachowajmy pozory że wszystko jest ok.
- Dobra- odburknąłem. Zapłaciłem za biżuterię mojego skarba i wyszliśmy.
***Werka (w samochodzie)***
- Coś się stało?
- Nie. Czemu miałoby się coś stać?
- Nie wiem. Od wyjścia ze sklepu wyglądasz na bardzo przejętego.
- Wszystko jest dobrze. Nie martw się o mnie.
- Jak tam sobie chcesz. Ja wiem swoje.

Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńRozdział fajny, mam nadzieję, że znowu coś będzie z duchami. Jedyny minus tego rozdziału to to, że "w ogóle" pisze się oddzielnie, a nie razem. Tak jak ty to napisałaś- to takie czepianie się szczegółów. Muszę mieć piątkę na koniec z polskiego więc zaczynam po prostu zwracać uwagę na takie drobne błędy, żeby potem na dyktandzie jakiś głupot nie napisać :P Blog świetny ty mój kochany Emoszku :*
OdpowiedzUsuńWiesz, że jesteś Zajebistym Hejterem, Kiedy Dowalisz komuś Tak mocno że aż Usunie Twój Koment^^ To naprawdę śmiechu warte zachowanie. Nie spodziewałem się go po tobie... ( Uprzedzając twoje Pytania: Tak Pamiętam dlaczego usunęłaś Mój koment. Nie, nie specjalnie Się Tą wiedzą Przejmuje. I Tak, właśnie dostałaś Hejta Za całkowicie Zrozumiałe Zachowanie^^.)
OdpowiedzUsuń