wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt !!

Witam kochani. Dziś wigilia dlatego jeszcze raz składam wam życzenia.

 Wszystkiego dobrego
Dużo zdrowia
Fajnych prezentów pod choinką
Mnóstwa prawdziwych przyjaciół
Dążenia do celu
Wytrwałości w związkach
Dużo słodyczy
Abyście zawsze byli uśmiechnięci
Spełnienia waszych najskrytszych marzeń ^^ 

niedziela, 22 grudnia 2013

Paranolmal activiti part 11 ( świąteczna niespodzianka )




  1. *** Andy**
Wstałem dziś wcześniej niż Werka i postanowiłem ją obudzić.
- Werka. Kotku wstawaj.
- Wrr.. Zaraz. Jeszcze 5 minut.
- Ja ci dam jeszcze 5 minut - i zacząłem ją łaskotać. Jak opętana zaczęła tarzać się po łóżku - ubierz się a ja szybko zrobię śniadanie. 
- Dobrze- odpowiedziała. Zszedłem na dół, zrobiłem kawę i kanapki z nutellą. Po 10 min doszła do mnie moja czarująca miłość. Założyła moją bluzkę z BVB i czarne, przecierane rurki. Zjadła 2 kanapki, napiła się kawy, a zanim wyszła dostałem od niej  soczystego całusa. Jeszcze nigdy nie kochałem kogoś bardziej niż mojego Emoska. Jej wygląd, sposób bycia, charakter. Dziś mikołajki. Odważę się dać jej taki prezent, który otrzymuje osoba, którą darzymy niezwykłym uczuciem. 
Spakowałem torbę na trening i wyszedłem zamykając za sobą drzwi na klucz. Trening jak zwykle męczący ale jak to się mówi : praktyka czyni mistrza. Ciekawe co teraz u Werki?
*** Werka***
Zaczęliśmy dzień bardzo pracowicie. Musieliśmy doprowadzić boksy do perfekcji chociaż nie było to takie proste. W między czasie rozmawaiłam z Alą.
- A jak u mamy Liama? 
- Wszystko w porządku. Okazało się że po prostu zasłabła i tyle. Ale ja i Liaś na jakiś czas przeprowadzimy się do niej żeby się nią zająć. 3 lata temu umarł jej mąż i jest trochę samotna. 
- Ouh. Przykro mi. Ciekawe jak bardzo boli utrata najważniejszej dla ciebie osoby. 
- Pewnie bardzo, bardzo. Nie chcę nawet o tym myśleć. No ale skończmy temat.
- Jasne. Dziś mikołajki.
- Tak, wiem. Robicie sobie jakieś prezenty z Dawidem?
- Jasne. Kupiłam mu bluzę z Tokio hotel. Ciekawa jestem co ja dostanę od niego. Ostatnio był dość tajemniczy. A wy?
- My też. Kupiłam Liasiowi biografię Elvisa Presleya. Mówił, że bardzo go lubi.
- Mm no to świetnie. Sprawdzisz która godzina?
- Jasne. Jest 9.10. Schronisko wygląda na dość przyzwoite więc możemy iść. 
- Też tak myślę. - Szybko poleciałam do domu po plecak i pobiegłam do szkoły bo i tak byłam lekko spóźniona na zajęcia, a przecież chciałam zobaczyć mecz Emosa. Jak ten czas biegnie. Na szczęście obeszło się bez upomnień o spóźnienie i takie tam. Od 10.00 mieli zacząć grać ale poszłam zobaczyć wcześniej, na przerwie jak idą przygotowania chłopcom z naszego liceum i życzyć im szczęścia. Ku mojemu zdziwieniu oni zamiast trenować, gadali o niewiadomo czym. Dawid szybko mnie zauważył i podbiegł do mnie. Zmieniliśmy kilka słów i trener zawołał ich na hale. Usiadłam w pierwszym rzędzie aby mieć lepszy widok na mecz. Końcowy wynik był raczej oczywisty. Wygrali nasi. Dawid strzelił 3 bramki! Nie wiedziałam że jest taki dobry. Reszta lekcji była dość luźna, bo jakaś klasa przygotowywała sie do jasełek i musieliśmy pomóc udekoworać sale. Po powrocie do domu  zamówiliśmy pizzę i zaczęliśmy ogarniać gdzie znajduje się dom córki na mapie. Na 'obiad' nie musieliśmy długo czekać i po 30 min byliśmy gotowi szukać dziewczyny. W samochodzie Dawid siedział cicho i się nie oodzywał. Po jakimś czasie zaczął zwalniać bo ukazała nam się tabliczka z adresem. 
- Dawid. Stój. To tutaj. 
- Yhmy. Piękny dom. Widzisz te kolumny. Zadziwiające.
- Tak ładny ale nie przyjechaliśmy tu aby podziwiać architekture jej domu.
- Dobrze już się nie złość- powiedział i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Po chwili zaczął rozsuwać mi bluzę. Dobrze wiedziałam do czego to wszystko dąży ale stwierdziłam że napewno nie w takich okolicznościach i miejscu. 
- Emo hamuj się. Nie teraz.
- Ale wiesz jak ja cię kocham.
- Wiem też ci kocham ale lepiej będzie jak już pójdziemy do tej dziewczyny. 
- Mh..ale wiesz jaką ja mam na ciebie ochotę?
- Dawid prosze cie. Pomyślimy wieczorem ale teraz naprawdę musimy iść.
- Uhu. Nie mogę się doczekać wieczoru. A no i wesołych mikołajków. 
- Wesołych kotku- odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy i wyszliśmy z samochodu. Zadzwoniłam dzwonkiem 2 razy. Po ostatnim drzwi otworzyła mi szczupła, wysoka dziewczyna. Wykapana mama- pomyślałam. 
- Dzień dobry. W czym mogę pomóc? - Zapytała.
- Dzień dobry. Jestem Weronika, a to mój chłopak Dawid. Chcieliśmy z tobą porozmawiać Zuzia.
- Wejdzcie. Chwila. Skąd znasz moje imie?
- Zaraz
 Wszystko ci opowiemy- odpowiedziałam spokojnie. Siedemnastolatka zrobiła nam cappuccino i opowiedziałam jej wszystko o zjawie jej matki i o jej prośbie. Dziewczyna wraz ze swoim chłopakiem patrzyła się na mnie jak na wariarke, która uciekła z psychiatryka. 
- Aha. Fajnie. A teraz prosze nie róbcie sobie jaj i wyjdźcie stąd. 
- My ani trochę nie żartujemy. Gdyby pani jednak chciała porozmawiać prosimy o kontakt - podałam jej karteczkę z moim nazwiskiem i numerem telefonu i wyszłam z Dawidem. 
- Jesteś zawsze taka waleczna. Dlaczego teraz tak szybko się poddałaś?
- Jej matka powiedziała, że mi pomoże, więc nie mogę się narzucać. 
- Yhmm. Rozumiem- odpowiedział Emo i ruszyliśmy do domu. - Haha jest już po 18.00. Robi się WIECZÓR!!
- A myślałam że zapomnisz.
- O takich rzeczach nigdy się nie zapomina.
- Ehh.  Warto wiedzieć. Szkoda, że nie masz tak dobrej pamięci jak proszę cię o kupienie cukru po szkole.
- Oj.. Po co ci ten cukier..
- Do kawy, herbaty, robienia ciasta. Ale ty oczywiście twierdzisz że cukier jest nie potrzebny!
- Od cukru nieźle rośnie dupa- oznajmił bez żadnego przejęcia rzując gumę.
- Czyli gdybym była gruba to nie chciałbyś ze mną być!? 
- To nie ja to powiedziałem.
- Ty...
- Oj Emosku żartowałem. Nawet gdybyś była o 20 kg grubsza niż jesteś teraz zawsze bym cie kochał, bo robię to sercem, nie oczami- powiedział i spojrzał na mnie, żeby zobaczyć moją reakcję. Oczywiście uśmiechnęłam się i pomyślałam, że to bardzo słodkie. Po dojechaniu do domu Dawid otworzył mi drzwi od auta, wziął mnie na ręce i tak weszliśmy do budynku. Położył mnie na kanapie. Automatycznie wróciłam do pozycji siedzącej. Rozpaliliśmy w kominku i zapaliliśmy świeczki. Poszłam na górę po już wcześniej zaparkowany prezent dla mojego chłopaka i wróciłam z nim do salonu.
- Dawid? Mam coś dla ciebie!- chłopak jak małe dziecko podbiegł do mmie i się uśmiechnął-wszystkiego najlepszego z okazji mikołajek. To taki upominek, mam nadzieję, że ci się spodoba. 
- On wziął mnie za rękę i usiedliśmy na miękkim dywaniku przy kominku. Chłopak po rozwinięciu papieru bardzo się ucieszył i mocno mnie przytulił. 
- Ja też coś dla ciebie mam- powiedział. Po chwili wyciągnął z kieszeni małą kulke podobną do tej, z której uwalniał się Pikatchu i uklęknął przede mną.
- Ja wiem, że znay się tylko 2 miesiące ale ja czuję że to właśnie ty jesteś tą jedyną dziewczyną, z którą chcę spędzić resztę życia. Chciałem cię zapytać czy ty czujesz to samo co ja i wyjdziesz za mnie? - Otworzył kulke a w środku był pierścionek a na obrzeżu pudełeczka napisa ' I choose you' . Ja po prostu stałam jak wryta. Po raz pierwszy zabrakło mi języka w buzi chociaż w środku wiedziałam że chcę za niego wyjść.
- Tak. Dawid, chcę! - On uśmiechnął się i włożył mi piękny czarny pierscionek z białą różyczką na palec. Popłakałam się ze szczęścia. To było takie romantyczne. Siedzieliśmy tak przy zgaszonym świetle tylko w obecności świeczek jeszcze długo. W końcu chłopak przypominał sobie o tym co mieliśmy robić wieczorem i akcja przeniosła się do sypialni. Położył mnie na swojej czarnej pościeli.
- Ym.. Werka. Jeśli nie chcesz to nie musimy. Nie chcę żebyś robiła to z przymusu. 
-Dawid. Ale ja chcę.
I tak spędziliśmy ten wyjątkowy dzień. 

 




Witam kochani. Święta zbliżają się wielkimi krokami, więc życzę wam wszystkiego najlepszego, spełnienia waszych najskrytszych marzeń i dużo miłości oraz śniegu bo w te święta potrzeba go najbardziej ^^


czwartek, 19 grudnia 2013

Paranolmal activiti part 10


Zacisnęłam rękę na ramieniu chłopaka. 
- Co się stało? - Zapytał.
- Wszystko powiem ci jak wrócimy do domu. 
Kątem oka zobaczyłam tylko oddalającą się postać zjawy. 
- Już poszła- szepnęłam.
- Ale kto?- Zadał pytanie ale ja nie odpowiedziałam. Po powrocie do domu Dawida rozpakowałam zakupy. Emo mi pomógł. Przymierzyłam ubrania które kupiłam aby zobaczyć czy spodobają się też mojemu chłopakowi. On powiedział że w każdym z nich wyglądam pięknie i poszliśmy do sypialni. Dawid usiadł na łóżku a ja obok niego.
- Powiesz mi teraz co się stało?
- Tak. W ostatnim sklepie w jakim razem byliśmy, kiedy byłam w przymierzalni widziałam ducha kobiety. Powiedziała 'pomocy' - nie wiedział co ma powiedzieć, ale po chwili znalazł odpowiednie słowa.
- Powinniśmy jej pomóc jeśli tego potrzebuje.
- Masz rację. Tylko jak?
 - Na razie musimy się dowiedzieć kim jest. Musisz ją dokładnie opisać.
- Okey. Ymm.. Miała długie, proste włosy, dość wysoka, szczupła, była ubrana w sukienkę do kolan i to wszystko - doszliśmy do wniosku, że jeśli pierwszy raz ukazała się nam w galerii to pewnie tam umarła lub jest związana z tym miejscem. Zaczęliśmy szukać jakichś informacji dotyczących ostatnich morderstw w tamtym budynku. Nie musieliśmy długo szperać w necie bo już na pierwszej stronie był w archiwum widniał nagłówek : kobieta zmarła na zawał serca w jednym z butików. 
- Aha.. Czyli wiemy że to był zawał. Tylko czego ona chce? 
- Nie wiem Dawid ale ... - nie zdążyłam dokończyć bo Ala zadzwoniła. 
*** Rozmowa telefoniczna***

-Cześć Werka!
-No ave. Co tam słychać?
- Świetnie. Wróciłam właśnie do domu. Te dwa tygodnie świetnie minęły. Jutro sobota, więc moglibyśmy się spotkać. Ja, ty, Dawid i Liam. No chyba że macie jakieś inne plany.
- Nie. Z tobą zawsze mogę się spotkać. To może o 13.30 w kawaiarence za rogiem?
- Jasne. To do zobaczenia.
- Do jutra.
*** koniec rozmowy***

- Coś się stało? -Zapytał.  N

- Nic. Ala przyjechała ze swoim nowym chłopakiem i chciała się z nami spotkać-odpowiedziałam.
- A. No spoczko.
- Ale wrómy do sprawy z tą zjawią. 
- Wiesz co? Jest dość późno i wydaje mi się że dziś już nic nie znajdziemy. 
- Dobra. Masz racje. Chodźmy spać- powiedziałam. Poszłam wziąć prysznic, zmyłam lekki makijaż i położyłam się do łóżka razem z Dawidem i w mgnieniu oka zasnęłam. 
Około 02.00 obudziłam się. Coś strasznego mi się śniło ale nawet nie pamiętam co konkretnie. Zaschło mi w gardle i poszłam po szklankę wody do kuchni. Podczas kiedy nalewałam sobie cieczy z kranu postać znowu mi się ukazała. Chciałam krzyknąć. Zapytać stanowczym glosem czego chce? .. Ale zamiast tego wydobył się ze mnie tylko cichy jęk. Im dłużej stałam na przeciwko niej tym bardziej czułam chłód. To przeszywające zimno, którego źródłem była kobieta. Trwałam w uczuciu lęku i jednocześnie złości (bo nic nie mogłam zrobić) jeszcze dobre 15 min. W pewnym momencie duch znowu wydał z siebie odgłos ' pomocy' i coś we mnie pękło. Ta wewnętrzna blokada i strach.
- Dlaczego mam ci pomóc? - Wypowiedziałam te słowa z wielką precyzją tak jakby to miały być ostatnie sylaby jakie wypowiem.
- Chcę aby moja córka wybaczyła mi to co co zrobiłam 2 lata temu - odpowiedziała stanowczo,  smutniejszym tonem niż wcześniej swoje wołanie o ratunek.
- A co miałaby ci wybaczyć? - Zapytałm z ciekawością. Już nie bałam się tak jak na początku.
- 2 lata temu moja Zuzia miała wtedy 17 lat. Zakochała się w chłopaku z biedniejszej rodziny niż nasza. Kiedy powiedziała mi że ze sobą chodzą byłam na nią zła i zrobiłam jej straszną awanturę. Na drugi dzień poszłam porozmawiać z tym chłopakiem. Okłamałam go i powiedziałam że moja córka ma chłopaka, z którym chodzi od pół roku. Chciałam popsuć ich związek. Byłam straszną materialistką i nie liczyło się dla mnie szczęście moich bliskich tylko pieniądze i pieniądze. Chciałabym żeby mi wybaczyła. 
- Ah.. Rozumiem. Ale jak my mamy znaleźć pani córkę? Wie pani gdzie ona teraz jest?
- Tak. Mieszka z tym chłopakiem w Łodzi przy ulicy Malarniczej 19. Prosze niech pani jej powie że bardzo żałuję.
- Bardzo chciałabym pomóc ale przecież córka pewnie mi nie uwierzy że z panią rozmawiałam. 
- Ohh.. Na początku będę problem ale będę dawała jej jakieś znaki. 
Potem jeszcze zamieniłyśmy kilka słów i zniknęła. W sumie nie była taka straszna. Wzięłam 2 łyki wody i wróciłam do ukochanego. Sobota minęła nam wspaniale. Mimo okropnej pogody i deszczu świetnie się bawiłam w towarzystwie moich przyjaciół. Dawid nawet znalazł wspólny język z Liamem. To bardzo miły chłopak. Pasuje do Ali i mam nadzieję że jej nie zrani. Niestety ta całą przyjemną atmosferę przerwał telefon do Liama. Coś się stało z jego mamą i musieli iść. My dopiliśmy naszą kawę i wolnym krokiem szliśmy do domu. Przy okazji powiedziałam Emo o tym co działo się tamtej nocy. Chłopak na początku nie chciał mi uwieżyć. Po powrocie do domu zrobiliśmy obiad w postaci spaghetti. Kiedy zaczęliśmy jeść było po 17.00. Później zrobiliśmy prace domowe,  oglądaliśmy film, trochę pogadaliśmy i zakończyliśmy ten dzień. 
Poniedziałek zapowiadał się bardzo pracowicie zarówno dla Dawida jak i dla mnie. Dziś 6 grudnia. Tak dobrze wam się kojarzy ta data oznacza mikołajki. Kupiłam Dawidowi wcześniej już bluzę z Tokio Hotel. Miałam też dłużej zostać w schronisku, bo jako że zbliżają się święta kierowniczka wymyśliła sobie że mamy więcej popracować nad wyglądem schroniska aby przyciągał wzrok innych ludzi. No i musiałam jeszcze znaleźć córkę duszy która jeszcze  nie zaznała spokoju. A Dawid? Rano budzi się ze mną wcześniej z tym że on idzie na trening, a do tego dziś ma zawody z piłki nożnej. Oczywiście zerwę się z jakiejś lekcji żeby zobaczyć jak gra. Pewnie pomoże mi szukać dziewczyny. No i oczywiście wieczorem będziemy obchodzić nasze małe mikołajki. 

sobota, 14 grudnia 2013

Paranolmal activiti part 9



***3 dni później***

Przeprowadziłam się do Dawida. Jest cudownie. Razem opiekujemy się Mruczusiem pomagamy sobie w lekcjach i razem się uczymy. Wczoraj wieczorem znowu poszliśmy do piwnicy, a Dawid zagrał i zaśpiewał piosenkę, którą sam wymyślił dla mnie. Dziś po podwójnej pracy w schronisku i ciężkich zajęciach postanowiliśmy pojechać do centrum handlowego na małe zakupowe szaleństwo. Obskoczyliśmy kilka sklepów. Z racji tego że przyszliśmy w piątek było dość dużo osób. Namówiłam mojego chłopaka abyśmy weszli do jeszcze jednego butiku. Rzuciła mi się tam w oczy bluzka. Znalazłam swój rozmiar i poszłam do przymierzalni. Kiedy byłam już z  powrotem w swoich ubraniach spojrzałam ostatni raz w lustro i... Zamarłam..zobaczyłam że  za mną stoi niewyraźna postać kobiety. Nie wiedziałam co mam zrobić, byłam w totalnym szoku. W końcu odważyłam się.  Odwróciłam się za siebie ale nikogo nie było. Kiedy znowu patrzyłam w lustro ciągle tam stała i powiedziała " pomocy" i   zaraz potem zniknęła. Szybko wyszłam z przymierzalni, zaczęłam szukać Dawida. Okazało się że on jednak nie tracił czasu i stał na końcu kolejki do kas z parą (przyznam dość fajnych) spodni  miał jeszcze jakąś torbe z zakupami. Podeszłam do niego i złapałam za rękę. On uśmiechnął się.
- Co tam masz w tej torbie?
- A .. Takie tam.. karme dla Mruczusia.
 Po tym przeszlismy się do restauracji aby zjeść kolację. 
- O rany! - Krzyknęłam. 
- Co się stało? 
- Zapomniałam wziąć bluZy ze sklepu. Poczekaj chwilę. Szybko pi nią polecę.
- Dobrze. Uważaj na siebie. 
- Ok - i pobiegłam. Oczywiście to wcale nie była sprawka zagubionej bluzy tylko mojej sklerozy. Zbliżają się święta a ja nie mam nic dla Dawida. Teraz jest dobra okazja na wybranie odpowiedniego upominku dla niego. Zdecydowałam aby kupić mu zegarek z Ghosta i biografię AC/DC. Po niecałych 10 min wróciłam do chłopaka. Jeszcze chwilę siedzieliśmy, gadaliśmy i wsiedliśmy do autobusu aby wrócić do domu. Podczas powrotu pojazd zatrzymywał  się na przystankach i zabierał z nich ludzi. Na jednym z nich weszła ta sama kobieta którą widziałam w lustrze. Przestraszyłam się. Szybko przytuliłam się do mojego chłopaka i zamknęłam oczy. Kiedy po jakimś czasi je otworzyłam znowu ją zobaczyłam ale tym razem stanowczo za blisko. Nie mogę wam o niej nic powiedzieć. Żadnych szczegółów bo była cała szara, na pół przezroczysta. ' Pomóż mi '- usłyszałam.

Dziękuję że dajecie swoje opinie i mobilizujecie mnie. Kocham was. Mam nnadzieję że ten rozdział wam się podoba. Przepraszam że taki krótki nastepny będzie 2 razy taki i za 3 komentarze ;3

czwartek, 5 grudnia 2013

Paranolmal activiti part 8


Trwaliśmy w tym uczuciu dopuki nie usłyszeliśmy pukania do drzwi. Dawid powiedziała abym zaczekała a sam pójdzie zobaczyć kto to. 
***Dawid***
Poszedłem na górę aby sprawdzić kto pukał. 
Za drzwiami stała moja ciotka. 
- Cześć Dawidku. 
- Hej ciociu. Przecież mówiłem ci żeby tak na mnie nie mówiła. - Oj już dobrze Dawidku.
- ouh.. Niech ciocia wejdzie. 
- Nie. Dziękuję. Ja tylko na chwilę. Wyjeżdżam do Tokio i nie mam z kim zostawić Mruczusia. To tylko tydzień. Mogę go u ciebie zostawić?
- Ymmm no dobrze. Jakoś sobie poradzimy z tym małym pieszczoszkiem- odpowiedziałem. Uradowana ciotka wręczyła mi karton, nie za ciężki, podziękowała i uciekła z powrotem do taksówki. Byłem dość zdziwiony tym całym incydentem ale rodzinie trzeba pomagać. Wróciłem z pudłem do Werki. Ciekawe czy lubi kotki albo pieski...
***Werka*** 
Emo przyszedł ale w ręce trzymał kartonowe pudło.
- Co tam masz? - Zapytałam.
- Haha przyjechała moja ciotka i kazała mi zająć się przez tydzień tym maluszkiem który siedzi w środku. 
- Ojej! Pokaż go! - Nie mogłam się powstrzymać. Podbiegłam do mojego chłopaka i położyłam pudło na stoliku. Po odtworzeniu go Dawid doznał prawdziwego szoku. Zawartością w cale nie był słodki kotek albo milutki piesek tylko..
- JASZCZURKA!?! 
- Tak Dawid. Ale nie jest to zwykła jaszczurka. To kameleon- powiedziałam do chłopaka. Uwielbiałam wszystkie zwierzęta ale gady należały do moich ulubionych.
- To jakieś nieporozumienie. Zadzwonie do ciotki i wszystko wyjaśnimy.
- Halo ciociu?
- Witam witam cię Dawidku. Coś się stało?
- Owszem. Stało się. Czemu mi nie powiedziałaś że twoim Mruczusiem jest jakaś gadzina?!
- Myślałam że się domyślisz.
***Dawid***
Byłem wściekły! Nigdy nie miałem doczynienia z jaszurkami. Ciocia tłumaczyła mi jak się nim zająć. Odwróciłem się w strone Werki żeby zobaczyć co ona zrobi ale ku mojemu zdziwieniu zaczęła sciskać zwierza i krzyczeć jaki to on jest słodki, że ma ładne oczy i inne takie tam głupoty. Skakała z nim i biegała po całym pomieszczeniu. Jeszcze nigdy nie widziałem jej tak wesołej. Była taka słodka. Zakochałem się w normalnej, prztzwoitej Werce a teraz odkrywam jej nowe oblicza. To wspaniałe. Dziewczyna wkońcu uspokoiła się i spojrzała na mnie niepewnie. 
- Mogę zajmować się nim razem z tobą? - Zapytała.
- Oczywiście kotek. Ale w takim razie musisz się do mnie wprowadzić na tydzień.
- Kusząca propozycja- przygryzła dolną warge ( zawsze tak robi kiedy nad czymś się zastanawia)- dla Mruczusia wszystko - powiedziała i rzuciła się na mnie i uścisnęła z całej siły.


Witam kochani. Pozytywnie mnie zaskoczyliście tyloma komentarzami pod 7. Dziękuję <3 nastepny post za 3 komentarze, ale nawet jesli zbierze się taka ilość w ciągu tygodnia uprzedzam że nie dodam bo wyjeżdżam do Londynu :)

środa, 4 grudnia 2013

Paranolmal activiti part 7 †


Emo wydawał się być nieobecny. Byłam pewna że tej nocy musiało się wydawarzyć coś strasznego, a Julka nie wróciła. Po ok 10 min. ciszy zaczął rozmowę:
- Nie zauważyłaś że od jakiegoś czasu dzieje się z tobą coś dziwnego?
- Coś dziwnego czyli co?
- Na przykład widzisz albo słyszysz coś czego wcześniej nie widziałaś albo nie słyszałaś. 
- Nie.. Nie wiem. Czemu o to pytasz?
- Nie no dobra. Powiem ci bo nie chcę nic przed tobą ukrywać. Straciłaś przypomność na 2 dni. W tym czasie próbowałem unicestwić Julie, ale mi się nie udało. Sama odeszła i powiedziała że kiedyś znowu wróci i zrobi coś złego. Stwierdziła też że podczas nawiedzania nas zesłała nam umiejętności widzenia duchów albo słyszenia ich próśb. 
- O mój Boże. I co teraz zrobimy? Będziemy żyć ze świadomością że może jutro albo za tydzień znowu przyjdzie?
- Niestety musimy.
- Boje się Dawid. Cholernie się boję- w tym momencie pierwsze łzy zciekły po policzkach. To bylo jak sceny z horrorów. 
- Ej jest już dobrze. Doskonale cię rozumiem. Wiesz co? 
-Co?
- Muszę ci coś pokazać. Chodź za mną. 
- No dobrze - złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Biegliśmy w kierunku jego domu. Potem weszliśmy do środka tylnimi drzwiami i zeszliśmy schodami w dół.  Gdy Dawid otworzył drzwi od piwnicy moim  oczom ukazały się perkusja, sciana wypełniona gitarami, keybord i z boku małe studio nagraniowe. 
- To jest takie moje miejsce. Tu nagrywam covery, przychodzę kiedy mam jakiś problem i gram albo pisze piosenki jak mam wene. Tu potrafie się wyciszyć, wyłączyć, zrelaksować. Teraz wiemy o tym tylko my. Jeśli tylko będziesz mmiała potrzrbe możesz ze mną tu przyjść.
- Jejciu dziękuję. To jest wspaniałe.
- No to na co jeszcze czekasz? Chodź i graj ze mną- zaproponował chłopak. Wręczył mi gitatre elektryczną a sam zają miejsce za perkusją. Wygłupialiśmy się. Czułam się jak w raju. Tylko ja mój chłopak i znakomite instrumenty. Niestety całą tą harmonię przerwał odgłos telefonu. Zadzwoniła do mnie Ala. Postanowiłam odebrać.
- Hej Werka!
-Ave Ala. Coś się stało?
- Nie. To znaczy tak! Wiesz kto jest moim  nowym chłopakiem?
- Jej. Nie mów że wyrwałaś jakiegoś przystojniaka z Londynu!?
- Nie jakiegoś tam zwyczajnego. Nazywa się Liam. Poznaliśmy się w centrum handlowym a dalej tak jakoś wyszło. 
- Wow. Aluś! To wspaniale. Przyjedziesz z nim do Polski?
- Tak. Właśnie zamówiliśmy bilety. A co u ciebie?
- Ohh.. Długo by można opowiadać. Jestem dziewczyną Dawida.
- Ooooo Emosie ty mój. Widzę że podczas kiedy mnie nie było ostro szaleliscie. Tiaaaakk... 
- Dobra kotek muszę kończyć Liaś czeka.
- Jasne. Dobrej zabawy.
- Dzięki. Tobie z Dawidem też. Pozdrów go. 
-Okey cześć.

-Kto to był?
- Heh.. To Ala. Moja koleżanka ze schroniska. Masz pozdrowienia- cmoknęłam go  w usta.
- Ejj.. Liczyłem na coś więcej- powiedział udając smutnego.
Ja tylko się uśmiechnęłam i namiętnie pocałowałam chłopaka. On od razu pogłębił pocałunek. Czułam motylki w brzuchu. Trwaliśmy w tym uczuciu dopóki nie....

************************
Chcecie się dowiedzieć co dalej? 2 komentarze i nastepny post ;)

niedziela, 1 grudnia 2013

Paranolmal activiti part 6 †


Zemdlałam. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam mroczne plakaty na czarnej scianie. Pokój Dawida- pomyślałam.
Właśnie. Gdzie on jest? Wstałam. A przynajmniej próbowałm. Miałam jedną rękę w gipsie. Z trudem wygramoliłam się z łóżka i zaglądałam do każdego pokoju bo chciałam znaleźć Dawida. Pamietam wydarzenia z tamtego wieczoru. W sumie to często o nim myślałam. Miałam wrażenie że im więcej się znamy tym bardziej się w nin zakochuje. Wiedziałam jednak że nie mogę mu tego powiedzieć bo to popsułoby naszą przyjaźń. A tu prosze. Okazało się że emo czuje to samo. 
Została tylko łazienka. Kiedy tam weszłam zobaczyłam Dawida. Siedział skulony przy szafce. Był bardzo wystraszony. Miał szeroko otwarte oczy. Szybko podbiegłam do niego i przytulilłam tak mocno na ile pozwalała mi unieruchomiona ręka. Chłopak odwzajemnił uścisk i spojrzał mi prosto w oczy. Widziałam w nich strach.
- coś się stało?- zapytałam.
- Nie. Wszystko gra. Werka, jeśli ty nie czujesz tego samego co ja to po prostu o zapomnij i będzę po sprawie.
- Też cię kocham i nie mam zamiaru zapomnieć- uśmiechnęłam się do niego i złapałam za rękę. Po chwili dało się zauważyć na twarzy chłopaka banana. Postanowiliśmy ( pomimo pskudnej pogody za oknem) pójść na lody. Najbliższa lodziarnia była niecałe 2 km od nas więc założyliśmy glany i poszliśmy. Idąc z chłopakiem za rękę zapytałam:
- Co zrobiłeś z Julką? Czy wszystko już w porządku?
- Nic. Sama  odeszła. Wszystko jest dobrze. Nie masz się czym przejmować złotko.
- Ok- w tym momencie usłyszałam sygnał sms'a. Był od Ali i brzmiał tak: rodzice na urodziny zafundowali mi wyjazd do UK na 2 tygodnie. 
Odpisałam: to wspaniale. 
Ala: bedziesz musiała przejąć moje obowiązki w schronisku. Mam nadzieję że to nie będzie duży problem.
Ja: dam sobie radę. Baw się dobrze.
Ala: dzięki.

- Z kim tak esemesujesz?
- Z Alą. Właśnie pochwaliła mi się że wyjeżdża do UK. 
- Mm.. To fajnie. 
Weszliśmy do sklepu. 
- Jakie chcesz?- Zapytał.
- Włoskie czekoladowo-śmietankowe.
- Dobra.
Po wyjściu z lodziarni usiedlismy na ławeczce w parku.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Paranolmal activiti part 5 †


Postanowiliśmy wywołać ducha, który nas prześladuje. Wiem że to nie był dobry pomysł, zdawałam sobie sprawę z tego co potem może się stać ale chciałam się dowiedzieć kto i dlaczego tak nas prześladuje. Dawid wziął świeczki, a ja Ouije. 
*** po rytuale***
- Nic się nie dzieje. Dlaczego nic się nie dzieje?
- Uspój się Dawid. Potrzeba czasu. Teraz najważniejsze jest to żebyśmy ciągle trzymali się za ręce. Jak puścimy to koniec.
- Okey. Masz rację- powiedział i na 2 min zapadła cisza.
- Czemu patrzysz mi się w oczy?
- Ja nie..no tak tylko.. Ładne masz. 
- Spoko. Dzięki - odpowiedziałam trochę zawstydzona. Emo nagle zbliżył się do mnie i to wyglądało jakby chciał mnie pocałować. W tym samym momencie zrobiło się strasznie zimno. 
- Zaczęło się- szepnęłam do ucha chłopaka, a on  odsunął się. Po chwili wskazówka na tarczy od planszy, która miała nam pomóc porozumieć się  z duchem zaczęła się poruszać i wskazywała poszczególne litery. Wzięłam kartke, długopis i przepisywałam literki. Dawid obserwował uważnie tarcze. W pewnym momencie strzałka zatrzymała się, a my mieliśmy czas na odczytanie wiadomości zza światów. Brzmiała on ' Czego chcecie?
Odpowiedzieliśmy: kim jesteś?
Duch: Nie odpowiada się pytaniem na pytanie.
My: Chcemy wiedzieć kim jesteś.
Duch: Dawid mnie zna.
Spojrzałam pytająco na chłopaka ale on wydawał się być zakłopotany. 
Dawid: Nie znam cię. Kim jesteś i czego chcesz?
Duch: Nie pamietasz twojej słodkiej Julki?
Dawid: Julka!? To naprawdę ty!? Co sie z tobą stało? Dlaczego jesteś duchem? Po co nas prześladujesz?
Duch, który okazał się Julką: Tak to ja. Tydzień po twojej przeprowadzce i zerwaniu ze mną potrącił mnie samochód. To dość dziwne że nikt ci nie powiedział. Chcę was zabić. Proste.
Ja: Nie do końca takie proste. Jeśli kochałaś Dawida to dlaczego chcesz zabić jego przyjaciółke i samego Dawida?
Duch Julki: Ja nie jestem taka głupia jak ty. Duchy mają zdolności nadprzyrodzone i potrafią czytać w myślach bliskich im osób. Czy ty naprawdę myślisz że jesteś dla Emo tylko przyjaciółką? On tylko czeka na dobrą okazje żeby powiedzieć że cię kocha.
Dawid: Julka przesta...
Duch: Co przestań!!? Jestem zła. Pamiętasz jak mi obiecywałeś że zawsze bedzemy razem!? Że mnie nie zostawisz!? Chcę abyś czuł ból. Taki jaki czułam ja tracąc ciebie.
Ja: To już jest chore- w tym momencie rozwaliłam Ouje i  zgasiłam świeczki. Myślałam że Julka wróci tam skąd przybyła, ale się myliłam. Kiedy chciałam podejść do Dawida coś z całej siły cisnęło mną o ścianę. Zrobiło mi się słabo i czułam potworny ból w lewej ręce i nodze. Chłopak podbiegł do mnie i powiedział że zaraz zadzwoni po pogotowie i wszystko będzę dobrze. Nie udało mu się. Żaden telefon nie miał zasięgu. Można było się domyślić że to sprawka ducha. Dawid niewiele myśląc wziął mnie na ręce i położył delikatnie na kanapie.
- Ty tu leż a ja postaram się jakoś unicestwić Julke. 
- Dobrze. Ale prosze. Uważaj na siebie. Nie chcę cie stracić.
- Nie stracisz- cmoknął mnie w czubek nosa i zniknął z mojego pola widzenia.

czwartek, 21 listopada 2013

Paranolmal activiti part 4 †


** dzień spotkania u Dawida***

Wstałam o 7.00 żeby zdążyć dotrzeć do schroniska. Ogarnęłam się i wyszłam. 
Po dotarciu nakarmiłam prawie wszystkie psy . Kiedy dochodziłam do ostatniego ( był to mój ulubieniec. Zawsze serdecznie się ze mną witał) ten ugryzł mnie w rękę. Zęby doś mocno wbiły się w moją dłoń. Ala kiedy to zobaczyła kazała mi iść i powiedziała,że ona zajmie się resztą. Strasznie lała się krew. Gdy wstąpiłam do domu po plecak, przy okazji wzięłam bandaż aby zatamować czerwoną ciecz ale postanowiłam zawiązać go dopiero w szkole. Dawid widząc mnie w takim stanie szybko do mnie podbiegł, zabrał mnie do męskiej łazienki, wyrwał bandaż z ręki i zajął się moją ręką. Robił to zdecydowanie i delikatnie. 
- Co cie tak urządziło? 
- Pies w schronisku.
- Zdążyło ci się to kiedyś
- Nie. To mój ulubiony pies. Nie wiem dlaczego to zrobił
- Uważaj na siebie-chłopak cmoknął mnie prosto w usta, pociągnął mnie za zdrową rękę i jakby nigdy nic wyszliśmy z wc. Byłam trochę zszokowana zachowaniem Emo. Kiedy otworzyłam swoją szafke wyleciały z niej listy. Każdy miał drukowany napis DZIŚ. Na początku trochę się przestraszyłam, ale tym razem stwierdziłam że to już jest nienormalne!! Dawid też był zdziwiony bo gdy otworzył swoją szafke również wyleciały z niej listy. Każdy miał drukowany napis O 02.02. Byliśmy oboje przerażeni.
- Dawid? Masz przy sobie list z wczoraj?
- Tak. Prosze- podał mi go. Ja wyjęłam swój. Kiedy czytało się te słowa w kolejności jak wylatywały utworzyło się zdanie : ŚMIERĆ PRZYJDZIE DZIŚ O 02.02. W tym momencie staliśmy jak sparaliżowani. Stwierdziliśmy, że jeśli jest to prawda będziemy nocować dzisiejszej nocy u mnie. Zauważyliśmy też że kiedy otworzyliśmy szafki po południu wyleciała tylko mała zgnieciona karteczka ' dziś nic was nie uratuje '. Po skończonych zajęciach poszłam z chłopakiem do niego. Wzięliśmy narzędzia potrzebne do obrony przed duchami i innymi stworami w które do tej pory nie wierzyłam.  kiedy weszliśmy do mnie do domu zobaczyłam że na ścianie w salonie ktoś czerwoną cieczą napisał ' kap, kap.. Kapie krew.' Byłam przerażona. Dawid też.


________________________________________

Mam nadzieję że się wam podoba. Nastepny rozdział już niedługo. Chciałabym jednak zobaczyć co o tym sądzicie więc komentujcie 

Paranolmal activiti part 3 †


Dawid czekał na mnie pod szkołą. Kiedy weszliśmy do środka i wszystko było normanie. Otworzyłam moją szafkę gdzie trzymałam książki. Wypadły z niej listy. Każdy miał w środku napisane drukowanymi literami ŚMIERĆ. Na początku trochę się przestraszyłam, ale Emo powiedział że to pewnie psikus. 
Na lekcji biologii w pewnym momencie poczułam dotyk ręki na moim ramieniu.  Byłam pewna że to Dawid, więc poprosiłam aby zabrał rękę ale on twierdził że to nie on. Kiedy na niego spojrzałm faktycznie ręce miał w kieszeniach a ja wciąż czułam czyjś dotyk. Po chwili to nieprzyjemne uczucie zniknęło. Emo zaczął coś tam bełkotać że mnie opętało a ja wiedziałam że to nie jest moja wyobraźnia. Kiedy poszedł odłożyć książki od geografi do swojej szafki, wyleciały z niej listy. Każdy miał drukowany napis PRZYJDZIE. Mój przyjaciel trochę się przestraszył. To było widać w jego oczach. Ale jak zwykle twierdził że wcale sie nie boi i to kolejny psikus kogoś z młodszych klas. Ja tylko zahihotałam i poprosiłam żeby wsiął jeden z listów. Resztę zajęć spędziliśmy bez żadnych nieprzyjemnych incydentów. 

poniedziałek, 18 listopada 2013

Paranolmal Activiti part 2 †


Około 02.00 usłyszałam jak otwiera drzwi do mojego pokoju. To był Marcel. Był naćpany i upity. Podszedł do mnie i zaczął mnie macać po nodze. Widziałam go nie raz w takim stanie i wiedziałam że. jest zdolny do wszystkiego. Chciałam się jakoś ratować i pomyślałam o moim nowym znajomym. Szybko ewakuowałam się z pokoju, zarzuciłam na siebie plaszczyk, włożyłam glany i zaczęłam kierować się w stronę domu Dawida.  Przed drzwiami jego domu trochę się zawahałam ale zapukałam. Za 3 razem otworzył mi zaspany Emo. 
- Oo ave Werka. Wejdz. Coś się stało?
- Cześć. Tak stało się- odpowiedzialam.
Zrobił nam herbatę i wszystko mu opowiedziałam. Chłopak mocno mnie przytulił i pozwolił mi spędzić u siebie resztę nocy. Trochę pogadaliśmy o naszych urodzinach ( dowodziałam się, że ma 31 maja) i poszliśmy spać. Ja spałam na jego łóżku a on na podłodze. Obudził mnie jakiś huk. Szybko zerwałam się z łóżka i byłam w szoku kiedy zobaczyłam śpiącego Dawida i na przeciwko niego zbitą porcelanową figurkę smoka chińskiego. Potem zaczęł to sobie jakoś tłumaczyć i doszłam do wniosku że pewnie ma jakieś zwierzę, zapomniał mi o nim powiedzieć i to pewnie jego sprawka. O 8.00 przyjaciel obudził mnie i zrobiliśmy śniadanie. Podcza tej czynności zapytałam go czy ma jakies zwierzę ale on zaprzeczył. W tej chwili zrobiłam oczy jak 5 zł. Jeśli nie jakiś kot, to co mogło wywalić tą figurkę?!
- Słyszałeś jak w nocy rozbił się smok?
- Nie. Miałem mocny sen. 
- Jeśli nie masz żadnego pupila, okno było zamknięte i obydwoje spaliśmy to jak to się stało?
- Nie wiem. Nie zawracaj sobie tym głowy. 
- Okey. Ja już pójdę do domu. Może Marcel się trochę uspokoił.
- Może cię odprowadzę. Powoli zaczynam się o ciebie bać.
- Spokojnie. Nic mi nie będzę. Poradzę sobie.
 Kiedy dotarłam do domu mój lokator siedział na łóżku zasłaniając rękoma twarz. Kiedy usłyszal że weszłam zaczął mnie przepraszać. Dla mojego bezpieczeństwa poprosiłam aby się ode mnie wyprowadził. Chłopak to zrozumiał, wpakował swoje rzeczy do waliski, z którą przedwczoraj widziałam go pod drzwiami. Pożegnał się i wyszedł. Zadzwoniłam do schroniska i wyjaśniłam czemu mnie dziś nie było. Kierowniczka zrozumiała to i powiedziała że nic się nie stało. upiłam łyk kawy, zarzuciłam na ramię czarny plecak z AA i ruszyłam do liceum.

sobota, 16 listopada 2013

Paranormal Activiti part 1 †


Ave ;) Nobody's hero zakończone.Mam nadzieję że się podobało. Teraz zaczynam zupełnie inną opowieść, którą dedyduję mojemu przyjacielowi Dawidowi <3. PA piszę z myślą o nim. Miłego czytania xoxo






Listopadowy poranek. Zapowiada się jak każdy inny. Za oknem dziś szaleje wyjątkowo silny wiatr, a po kupkach liści, które wczoraj układał mój sąsiad nie było śladu. 7.05 - mój budzik dzwoni. Ledwo wyczołgałam się z łóżka kiedy ktoś zaczął się do mnie dobijać. ' czego oni chcą o tej porze' pomyślałam. Otworzyłam drzwi, w których ku mojemu zdziwieniu stał dobry przyjaciel Marcel.
- Marcel? Co ty tu robisz? - Zapytałam.
- Rodzice mnie wyrzucili z domu za ostanią imprezę.
- Szczerze to im się nie dziwię. Pomysł z wjechaniem ich nowym autem do basenu nie należał do najlepszych.
- Wiem. Głupio wyszło. Mogę u ciebie zostać na pare dni dopóki nie znajdę sobie jakiegoś mieszkania?
- Jasne. Wejdź.
Pokazałam chłopakowi gdzie jest jego pokój i tam go zaprowadziłam. Z tego wsztstkiego o mały włos a spózniłabym się do schroniska. Jestem tam od niedawna wolontariuszem. Ubrałam oraz umalowałam się tak jak na emo przystało i wyszłam. W słuchawkach zabrzmiały pierwsze słowa do jednej z piosenek BMTH. Zaczęłam się nad sobą zastanawiać. Nie byłam raczej typem dziewczyny, która użala się nad sobą albo zachowuje się jak typowy plastik. Jestem zwykłą 18latką. Zawsze staram się pomagać ( moja mama kiedy z nią mieszkałam mówiła że jestem jak taki anioł, który każdym się opiekuje) i nigdy nie zostawiam znajomych w potrzebie. Heh. Niestety moją wadą jest to, że kiedy zacznę gadać to nie znam umiaru. Po dotarciu na miejsce przywitałam się z pozostałymi pracownikami i poszłam z moją koleżanką Alą wyprowadzić psy na spacer. 
- Ala?
- Tak?
- Od jakiegoś czasu mam wrażenie jakby ktoś mnie obserwował.
- Naprawde? Ale jak to?
- No bo widzisz. Jest taki chłopak, chodzę z nim do klasy, często przyłapuje go na patrzeniu na mnie podczas zajęć. On chyba jako jedyny z klasy nie krytykuje mnie bo jestem emo. Może to dlatego bo sam nim jest. 
- Mmm no no para emo nam się szykuje.
- Ohh przestań. Ja wogóle go nie znam ale przyznam że robi na mnie wrażenie. 
- Dlaczego?
- Sposób w jaki patrzy na ludzi przechodzących obok niego korytarzem. Taki groźny. W sumie to mnie nawet trochę fascynuje. Chciałabym go jakoś bliżej poznać.
- Nie wiem laska. Rób jak chcesz szczęścia życzę, ja spadam bo mam wizytę u stomatologa. Wezmesz moje psy?
- Jasne. Leć. Cześć.
- Pa.
Dziewczyna oddała mi smycze na których uczepione były 3 psy. Jakoś udało mi się wrócić do schroniska przed 10.00 pożegnałam się ze wszystkimi i pobiegłam do domu po plecak bo za 15 min miał zabrzmieć dzwonek na moje pierwsze zajęcia. Kiedy trafiłam do sali w której królował profesor Jarzyna ( nauczyciel od polskiego) podzielił nas na grupy 2 i 3 osobowe i poprosił o zrobienie projektu o różnych subkulturach. Ja byłam w parze z ... No właśnie. Nawet nie wiem jak ten emo się nazywał. Jarzyna oznajmił że możemy się ze sobą teraz konsultować i wyszedł. Stwierdziłam że podejde do niego i jakoś zagadam. Wstałam i zaczęłam się kierować na ostatnią ławke gdzie siedział sam. Dziś ubrał się w koszulkę z Ghosta, czarną skórzaną kutrke z różnymi naszywkami( wyglądała bardzo oryginalnie), ciemne rurki no i glany khaki. Chlopak miał też eyebrown, snake bites i jeszcze kilka w uszach.  Patrzyłam mu prosto w oczy tak jak on mi. To jednak nie był ten wzorok którym obdarzał resztę ludzi. W jego lazurowych oczach widziałam małe iskierki radości.
- Ave. Jestem Werka. Profesor przydzielił nas do jednej grupy i chciałam zapytać o czym chcesz robić projekt.
- Siemka. A ja Dawid. Widzę że tak jak ja jesteś emo więc może zaczniemy o tym. 
- Okey. Świetnie. Mogę usiąść? - Wskazałam na miejsce obok.
- Jasne- odpowiedział z uśmiechem. 
Wstępnie umówiliśmy się u niego w przyszłym tygodniu. 
Resztę dnia spędziliśmy w swoim towarzystwie. Dawid okazał się bardzo miły i zabawny. Chyba jemu jedynemu nie przeszkadzała moja nigdy niezamykająca się buzia. W domu czekał na mnie Marcel z jakąś pyszną sałatką. Potem zaczeliśmy gadać na różne tematy. Próbowaliśmy nawet screamować ale wogóle nam się nie udawało. Odrobiłam lekcje i padłam na łóżko jak trup.




środa, 13 listopada 2013

nobody's hero#9 ostatnie


Kiedy była na sali wysłałem smsy do chłopaków o wypadku. Wszyscy siedzieliśmy przy pomieszczeniu gdzie teraz przebywała Yuki. Modliliśmy się tylko, żeby to nie było nic poważnego. Kiedy minęło już trochę czasu lekarz wyszedł z sali. 
- Panie doktorze co z nią? - Zapytałem.
- No cóż mieliście wielkie szczęście. Dziewczyna dostała wstrząsu mózgu i ma lekkie zadrapania. To nic poważnego musi jeszcze przez 2 dni pobyć w szpitalu. Zrobimy jej jeszcze badania kontrolne i będzie mogła wrócić do domu.
- Czy możemy teraz ją odwiedzić?
- Tak. Ale prosze niech to będzie jedna osoba. Dziewczyna jest bardzo osłabiona. 
-Dobrze. Dziękuję bardzo- powiedziałem. Kamień spadł mi z serca, ale i tak do końca będę obwiniał siebie za to co się stało. Wszedłem do sali. Mój najdroższeły skarb leżał teraz na łóżku. Szybko podeszłem do niej mówiąc:
- Yuki. Hej kotek przepraszam, że cię nie słuchałem teraz jesteś tu przeze mnie. Tak strasznie mi przykro. Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze. Ja rozumiem, że teraz nie chcesz mnie znać ale prosze daj mi drugą szansę. Tak strasznie cie kocham i nie wiem co bym zrobił gdybyś mnie zostawiła...
- Andy! Głuptasie oczywiście że cię nie zostawię. Kocham cię najbardziej na świecie. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Jedź do domu z chłopakami i nie martw się tak. Ten wypadek był po prostu oznaką, że mam zawsze racje.
 - Dobrze. Trzymaj się cześć- dałem jej buziaka w policzek i wróciłem z resztą paczki do domu. Koledzy o dziwo wogóle się nie odzywali a ja poszedłem do łazienki. Zaczął patrzeć w lustro i myśleć nad sobą. Przecież gdybym zderzył się z samochodem mógłbym ją zabić. Mała łza spłynęła po policzku. Yuki to jedyna osoba dla której chce mi się żyć. Mimowolnie wyciągnąłem żyletkę, która tylko czekała na ten moment. Przyłożyłem ją do nadgarstka, nacisnąłem mocniej i przejechałem po szerokości i potem jeszcze raz. Już bardziej pewnie. Dlaczego to robie? Chciałem poczuć to co ona i ukarać się za to co się stało. Krew powoli ściekała po ręce. Odruchowo ją zlizałem. Usłyszałem jak Ash dobija się do łazienki ,więc wyrzuciłem żyletke, odwinąłem rękaw bluzy i wyszedłem z pomieszczenia. 
*** 2 dni później***
Jadę po Yuki do szpitala. Nie chcę, aby tłukła się autobusami. Poza tym doktor powiedział, że przez 2 tygodnie ma odpoczywać. Poszedłem do sali i zobaczyłem moją dziewczyne, która, zakładała swój płaszyk. Kiedy spojrzała na mnie od razu rzuciła mi się na szyję.
- Ave Yuki. Przyjechałem po ciebie- powiedziałem.
- Cześć Andy. Straszne tęskniłam się zq tobą. Chodźmy już- powiedziała.
***w samochodzie***
- Kotek? 
- mmm?
- Będziesz zmuszona przeprowadzić się do mnie. Nie możesz się przemęczać a w domu u siebie jesteś sama. Tak będzie po prostu lepiej. 
- Wiesz co? To nie głupi pomysł. Ale wiesz że ja mam jeszcze kota i nie mogę go zostawić na tak długo.
- Nie ma problemu. Weźmiesz ze sobą kota. Chłopcy będą się nim zajmowali. Pamiętam jak Jinxx zawsze mówił ' chciałbym mieć kotka' . Spełnij jego marzenie. No i do tego będziesz spędzać więcej czasu ze mną.
- Dobra. Przekonałeś mnie. 
*** Yuki***
Ruszyliśmy do mojego mieszkania, Sixx pomógł mi spakować  kilka ubrań a kiedy jednocześnie chcieliśmy włożyć koszulki zobaczyłam pocięty nadgarstek chłopaka. 
- Andy. Po co to zrobiłeś? 
- To nie ważne. Ważne że z tobą wszystko dobrze. 
- Przestań. Bardzo musiało boleć. Czy ty widziałeś jakie te rany są głębokie? Ja napewno nie cierpiałam tak jak ty. Obiecaj mi że nigdy nie sięgniesz po żyletke, zeby się pociąć. 
- Obiecuje- chłopak spuścił głowe w dół. Wzięłam pokaleczoną rękę i cmoknęłam ją. Potem ujęłam twarz Andy'ego i czule pocałowałam w usta. Po dłuższej chwili oderwalismy się od siebie, wzięłam Tofika i skierowaliśmy się do domu Biersacka'a. Po około 2 tygodniach wszystko było juz dobrze. Ja i mój futrzany przyjaciel zaklimatywozaliśmy się w domu tych wariatów i doszliśmy do wniosku, że zostaniemy tam na stałe. Między mną, a Sixxem wszystko w porządku. Nawet zacząl planować już nasz ślub mimo iż zostało jeszcze 2 lata do mojej pełnoletności. I pomyśleć że to wszystko zaczęło się od upadku w stertę liści. Może nie jesteśmy lubiani w liceum ale ważne że mamy siebie.


wtorek, 12 listopada 2013

nobody's hero#8



- Aaaaaaaa!! Odejdź ode mnie bestio!Zakrwawiony demon zbliża się do mnie wielkimi krokami. Czerwona ciecz cieknie z jego pociętych rąk, policzków i nóg. Trzyma w w dłoni nóż. Za nim maszeruje cały orszak zombie. Są coraz bliżej i blizej. Wszyscy powtarzają w kółko to samo: zabić Yuki,zabić Yuki,zabić Yuki.....Yuki obudź się Yuki...
Zerwałam się szybko z łóżka. 
- Ej spokojnie to tylko zły sen- mówił Andy próbując mnie uspokoić. 
- Przepraszam. Zawsze tak mam po horrorach.
- Trzeba było od razu mówić. Yuki. Obiecuję że już nie będziemy oglądać horrorów. 
Przytaknęłam a chłopak mocno mnie przytulił. Od tej chwili nie mogliśmy zasnąć. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. W końcu zeszliśmy na temat growlowania i screamowania. Andy obiecał że mnie nauczy ale napewno nie teraz bo nie chce obudzić reszty. Stwierdziłam że pójdę na chwilę do toalety. Zobaczyłam się w lustrze a kiedy poprawiłam fryzure wróciłam do sypialni Sixx'a. Okazało się jednak że gdzieś poszedł bo nie leżał już na łóżku. Chciałam wrócić pod ciepłą kołdre, kiedy ktoś niespodziewanie zakrył mi oczy.
- Zgadnij kto to- wyszeptał do ucha dobrze znany głos.
- Andy. Chcesz żebym zawału dostała?!
- Nie! Oczywiście że nie. Zaraz ci poprawię humor.
I zanim się obejrzałam leżałam na łóżku pod łaskoczącym mnie Biersacku. Po dobrych 3 minutach przerwał i cmokną mnie w czubek nosa. Położył się przy mnie a ja wtuliłam się w niego i zaczęłam powoli odpływać. 
-Halo! Zakochani wstawać!!! - zaczeli się drzeć i skakać po łóżku CC, Jake,Ash,Jinxx.
- Chłopaki przestańcie! 
- No chodźcie. Zrobiliśmy śniadanie.
- Wow!! Jestem z was dumny. A teraz wypad z pokoju.
Widać było na ich twarzach smutek i szybko opuścili pomieszczenie.
***za drzwiami sypialni Andy'ego***
- Ej. Andy ostatnio zachowuje się dość sztywno. Zróbmy jemu i Yuki jakiegoś psikusa - zaproponował CC.
- Jestem za! - Krzyknęli na raz Ash, Jake, Jinxx.
- Mam pomysł- oznajmił Ash. Kiedy wstaną obsypiemy ich mąką i ryżem. 
- Będą mieli jak na ślubie- zaśmiał się Jinxx.
Potem jeszcze coś ustalali i udali się do kuchni.
***Yuki***
Stwierdziliśmy z Andym że szkoda tracić dnia na leżeniu, więc zaczęliśmy się ogarniać. Biersack miał w planach wyjazd ze mną do parku zoologicznego. Kiedy zeszliśmy na dół chłopcy powitali nas śpiewając ślubne piosenki i sypiąc w nas ryżem i mąką. Wszyscy zaczęli się śmiać. No cóż. Ten dzień zapowiadał się bardzo wesoło. Po otrzepaniu się z produktów którymi zostaliśmy ' zaatakowani ' zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy do zoo. 
Padał mocny deszcz. Andy jechał dobre 130 km/h. 
- Andy zwolnij trochę - poprosiłm go.
- Przestań! Nie mów że strach cię obleciał- oznajmił szyderczo.
- Nie. Po prostu jedzesz dość szybko. Pada deszcz. Wiesz ile teraz słyszy się o tych nieszczęśliwych wypadkach. 
- Uspokuj się. Zawsze tak jeżdżę z chłopami i jeszcze żyjemy.
- Wiem. Ale lepiej dmuchać na zimne. 
-  zobacz. Jeszcze tylko 10..
***Andy**
Nie zdążyłem dokończyć bo Yuki miała rację. Wpadłem w poślizg i zderzyłem się  z drzewem. Kiedy spojrzałem na moja piękną zobaczyłem że jest nieprzytomna i ma krwotok. Szybko zadzwoniłem po pogotowie. Mieliśmy wielkie szczęście, bo ratownicy przyjechali po 5 min. Szybko wzięli moją dziewczynę i pojechaliśmy do szpitala.


poniedziałek, 11 listopada 2013

nobody's hero#7







 Kiedy już zdecydowałam, Emo przyszedł z paczkami chipsów i żelków.

- Hahahaa. Śliczna bluzka- powiedział śmiejąc się Andy. No tak. Tekst na bluzce każdego pozwalał na kolana, więc zaczelam sie śmiać razem z nim.
- Dobra. Co wybrałaś?- Zapytał.
- Piłę- mówiąc to trochę się skrzywiłam.
No to siadaj i oglądamy. - Oznajmił uradowany chłopak.
Rozsiedlismy się wygodnie, Biersack przykrył nas kocem i pochłonięci seansem zajadaliśmy chrupki. Po 15 minutach już zaczęła się niezła rzeź. Krew bryzgała strumieniami. Jak zauważyłam Andy był bardzo zaciekawiony filmem. Przesunęłam się do niego i oparłam głowę o jego ramię.
- Kocham cię Andy- szepnęłam. Po prostu wymsknęło mi się to o czym od pewnego czasu myślałam.
- Ja ciebie też mój słodki zombie. Wyłączył film i złączył nasze usta w cudownym pocałunku. Szybko jednak musieliśmy się od siebie oderwać bo lokatorzy mojego chłopaka przyszli wcześniej. Andy widział że byłam trochę skrępowana więc wziął mnie na ręce i zaniósł mnie do swojego pokoju. Położył delilatnie na czarnej pościeli i kontynuował poprzednią czynność. Delikatnie usiadłam i chciałam rozpiąć koszule chłopakowi ale ten stanowczo zaprotestował.
Za oknem zauważyłam że jest ciemno a gwiazdy już dawno usadowiły się na niebie.
- Andy która godzina? Chyba muszę już iść. Jest już późno.
- Co ty? Dopiero 20.00 nigdzie nie idziesz. Zostajesz tu. Zaraz dam ci jakąś moją koszulke i zaprowadze do łazienki i zrobie z chłopakami kolacje.
- Dobrze.
Dał mi bluzkę z logo jakiegoś zespołu i zaprowadził do łazienki. Wzięłam prysznic, włożyłam t-shirt, który sięgał mi do połowy ud i zeszłam na dół. Wszyscy już na mnie czekali a Ash powiedział:
- Wiedziałem że jeszcze się spotkamy
A CC dodał:
- Jaka ładna. Andy ty to masz gust.
Biersack spojrzał się na nich podszedł do mnie i zaprowadził do wolnego miejsca przy stole.
- Ale pamiętajcie że Yuki jest moja! - Odpowiedział.
Ze wszystkimi dobrze się dogadywalam. Zaczęliśmy grać w butelke i oczywiście nie obeszło się bez zadania abyśmy z Sixx'em całowali się przez 4 min. Z tego co Jake krzyczał to była już trzecia minuta i już chciałam przerwać zadanie kiedy Andy niespodziewanie przyparł mnie mocno do ściany i pogłębił pocałunek. To trochę bolało i cichutko jęknęłam. Emo od razu zareagował i przerwał. Aby było weselej Ash zaczął opowiadać kawały. Byłam osobą którą rozbawić potrafiło prawie wszystko więc śmiałam się aż popłynęły mi łzy, które szybko starałam. Później Andy wygadał wszystkim że mam łaskotki i cała piątka rzuciła się na mnie co spowodowało jeszcze większy śmiech. Kiedy chłopakom skończyły się sposoby na fajne spędzienie czasu była już 23.52 Powiedziałam reszcie że jestem trochę zmęczona. Sixx Znowu wziął mnie na ręce i zaniósł do swojej sypialni. Położył się obok i ostatni raz tego dnia powiedział mi " kocham cię "
__________________________________________
Co sądzicie o 7 rozdziale? Komentarz = motywacja do dalszego pisania


sobota, 9 listopada 2013

nobody's hero#6


Nagle ktoś zasłonił mi oczy i usta. Powiedział żebym była cicho i prowadził mnie do jakiegos pomieszczenia. Z tego co zdążyłam ogarnąć było chyba 2 oprawców. Jeden hihotał a drugi mnie prowadził. Usłyszałam odgłos zamykanych drzwi. Kiedy udało mi się otworzyć oczy było to ciemne pomieszczenie. Ktoś włączył lampe i powiedział: to przesłuchanie. Obiecaj że będziesz mówiła prawdę i tylko prawdę. 
- O-okey- odpowiedzialam niepewnie.
- Ile masz lat?
- 16.
- Jak masz na imie?
Yuki.
- Kim jesteś dla Andy'ego
- Przyjaciółką. 
w tej chwili do środka wszedł Andy w samych spodniach.
- Co tu się dzieje? Chłopaki co wy robicie?!- zapytał z wyrzutem.
- Sorki Andy. Chcieliśmy sprawdzić kim jest. Musimy wiedzieć z kim nasza mordeczka się zadaje.- odpowiedzial jeden z nich.
- Yym. Mogę wiedzieć co się tu dzieje?- zapytałam trochę zdezorientowana całą tą sytuacją. 
- Już chodź Yuki. Wszystko ci wyjaśnie. To są CC i Jake. Mieszkam z nimi. My nie jesteśmy normalni. Z resztą już pewnie zauważyłaś- wyjaśnił Chłopak.
- Przepraszamy. My już pójdziemy. Zostawiamy was samych. Chodź CC- oznajmił Jake.
A więc para idiotów już poszła a ja i Emo poszliśmy do salonu. 
- Przepraszam że jestem w takim stroju. Po prostu prze chwilą wyszedłem z wanny- oznajmił Biersack.
- Spokojnie. Nic się nie stało - odpowiedziałam darząc go szczerym uśmiechem.
- Okey. Ja pójdę coś na siebie włożyć a ty wybierz jakiś film. Plyty są na szafce przy tv- zaproponował i zanim się obejrzałam nikogo już nie było. Podeszłam do półki ale to co tam zobaczyłam zszokowało mnie. Tam były same horrory. Piła, klątwa, droga bez powrotu, Paranolmal activiti itp. Stwierdziłam że weźmiemy mimo wszystko Piłę. Chłopcy lubią ten dreszczyk i rzeź więc wydawało mi się że Andyemu się spsodoba. Co prawda ja nie przepadam za horrorami bo później się boję i śnią mi się koszmary ale dla przyjaciela wszystko.
***********************************
Dzięki za ponad 230 wyświetleń! kocham was<3

piątek, 8 listopada 2013

nobody's hero#5


Po dość męczącym dniu wzięłam dwugodzinną kompiel i w mgnieniu oka zasnęłam.  
***Andy***
- Kurwa Ash! Oddaj!
- Nie.
-Ash.
- Nie!
- Oddawaj tą kredke do oczu debilu!
- Ojeju jak tak bardzo ci zależy to mnie złap kochanie.
- Spieprzaj!
Tak waśnie zaczyna się mój poranek. Tak mój czyli Andy'ego. Zacząłem gonić Asha po całym domu. Kiedy go złapałem spokojnie zdążyłem obrysować nią kontury oczu. 
- gdzie wczoraj byłeś?- Zapytał CC.
- To nie twoja sprawa. - Odburknąłem.
- przecież mi mozesz powiedzieć - zaczął się do nmie przymilać.
- Jeju! Jesli to takie ważne to byłem z Yuki na sesji. Zadowolony? - Zapytałem sarkastycznie.
- Tak. - Odpowiedział szczerząc zęby. 
Kiedy skończyłem się malować wziąłem plecak z książkami i jakby nigdy nic poszedłem do szkoły. Idąc zauważyłem że Yuki ani razu u mnie nie była. 
Postanowiłem ją do mnie zaprosić.
***Yuki***
Umówił się ze mną na piątkowy seans. W sumie tak jakoś się złożyło i jeszcze nigdy u niego nie byłam. Dziś mam okazję. 
- Ave Yuki-krzyknął mi na powitanie Andy. Jego wygląd powalał mnie na kolana. Czarne przetarte rurki z łańcuchami i szerokim paskiem z ćwiekami, ciemna koszulka z Black Veil Brides, nieśmiertelnik, charkterystyczny dla niego pieszczoch i ta idealnie ułożona czarna grzywa.
-Ave Andy - odpowiedziałam szybko i jak zwykle przywitaliśmy się mocnym przytulasem. 
- To co? Dziś u mnie o 18?- Zapytał po chwili.
- Jasne. Nie mogę się doczekać! - Wypaliłam jak szalona
- Mmmm.. Cieszę się - chłopak miał coś jeszcze powiedzieć ale przerwał mu dzwonek na ostatnią lekcje.
- No to do zobaczenia- wymamrotałam.
- Tak. Cześć- odpowiedział.
Te ostatnie zajęcia strasznie mi się dłużyły. Na niczym nie mogłam się skupić. W pewnym momencie zaczęłam tępo patrzeć w pomazaną kartke od zeszytu. Myślałam o Andym. To dobry chłopak i w sumie to mu się dziwię. Tyle dziewczyn go otacza a on jeszcze nie znalazł tej jedynej. Koleżanka z którą siedziałam musiała mnie uszczypnąć abym wyrwała się z tego transu.
- Yuki. Wszystko w porzadku? - Zapytała mnie szeptem Sammi.
- Tak nie martw się. Wszystko dobrze - szepnęłam. Potem usłyszałam tylko krzyk profesora Harrego:
Hej ostatnia ławka od okna proszę nie rozmawiać bo dostaniecie po uwadze!
Niestety biedny nauczyciel został zignorowany, ponieważ uczniowie usłyszeli dzwonek, a po chwili już nikogo nie było w sali. Weszlam do szatni, włożyłam glany, zarzuciłam na siebie płaszczyk i wyszłam ze szkoły. Do domu miałam około 5 km ale pomyślałam, że trochę ruchu mi się przyda,więc dziś wrócę pieszo. Szłam po chodniku nucąc pod nosem in the end BVB. Pogoda była całkiem całkiem. Małe chmurki krążyły po niebieskim sklepieniu niczym wata cukrowa. Weszłam do domu. Wzięłam szybki prysznic założyłam luźną koszulkę z napisem 
" zoombie jedzą mózgi. Jestem  bezpieczny" i kolorowe rurki. Odrobiłam prace domową, bo chciałam mieć wolny weekend. Ani się obejrzałam a już była 17.40. Włożyłam grubą bluzę wygodne buty i wyszłam. Zdąrzyłam przejść kilka metrów kiedy poczułam na twarzy pierwsze krople deszczu. Zaczęłam biec a kiedy adres domu Andy'ego pojawił się w moim polu widzenia trochę zastopowałam i stwierdziłam że dalej pomaszeruję. Przeszłam przez mały ogródek i zapukałam do drzwi kołatką w kształcie paszczy lwa. Po chwili otworzyli mi jacyś dwaj chłopcy w wieku mojego przyjaciela. Szczerzyli się do mnie jakby zaraz mieli mnie zjeść. Chciałam jakoś się ratować od tej tajemniczej pary wilków więc zapytałam:
- czy tu mieszka Andy Biersack?
- Aa to ty. Ja jestem Jinxx a to Ash. Wejdz my musimy już iść, mam nadzieję że kiedyś jeszcze się zobaczymy cześć!- odpowiedział jeden z drapieżników.
Oni wyskoczyli jak poparzeni z domu a ja po nich weszłam do środka. Zdjęłam buty, powiesiłam mokrą bluzę na wieszaku i weszłam do srodka krzycząc: Halo?! Ktoś tu jest?
Odpowiedziała mi głucha cisza. Poszłam więc do najbliższego pomieszczenia czyli kuchni. Rozglądając się po niej nie znalazłam Andy'ego ale soczyste jabłka w półmisku na blacie kuchennym. W sumie nic nie jadłam od powrotu ze szkoły więc pomyślałam że jedno jabłko mniej nie zrobi mu wielkiej różnicy i je wzięłam. Nagle ktoś...


++++++++++++++++++++++++++++++++++++



Jeśli jesteście ciekawi co stanie się z Yuki komentujcie :3

nobody's hero#4



-  Chciałabyś być moją dziewczyną? - Zapytał chlopak z lekkim zawachniem.

- Tak. Jesteś bardzo miły i w ogóle tylko że w sumie to nie znamy się dość dobrze.
Możemy być narazie przyjaciółmi. 
- Okey dobrze. Cieszę się.
Okazało się że mieszkamy przy tej samej ulicy więc będziemy mogli spędzać ze sobą więcej czasu. Z każdym dniem coraz bardziej się poznawaliśmy. To bardzo fajny, zabawny, chlopak. Po miesiącu większość znajomych stwierdziła że jesteśmy parą. Wydaje mi się że to dlatego że spędzamy ze sobą dużo czasu. 
-Hej Yuki- powiedzial chłopak na przywitanie.
- No witam Emosie- odpowiedziałam.
- W życiu nie zgadniesz co dla nas mam- krzyknął wesoły.
- Hhhh.. Może bilety na black veil beides?-Zapytałam z sarkazmem.
- Nie. Dostałem propozycję do udziału w sesji dla emo i postanowiłem zabrać ciebie- oznajmił Andy i czekał na moją reakcję.
- Ojej Biersack to wspaniale! Dziękuje - rzuciłam mu się na szyje i dałam całusa w policzek.
-  Nie ma za co. Jutro o 16.00 przed szkołą. Będę na ciebie czekać. - Oznajmił szatyn.
- Jasne- puściłam mu oczko. Lekcje kończyłam o 15.30, więc stwierdziłam że już poczekam na niego na miejscu. Wyjęłam telefon i zaczęłam grać w bezsensowne gry dla zabicia czasu. Równo o 16.00 podjechał pod liceum swoim czerwonym jeepem. Wsiadłam i ruszyliśmy. Po drodze opowiadalismy sobie jakieś creepypasty żeby nam się nie nudziło. Kiedy dojechaliśmy jakaś miła pani nas przywitała i zaprowadziła do miejsaca gdzie nakładali nam make-up. Mi robiła go dziewczyna może o 6 lat starsza ode mnie.
- Ty tutaj pierwszy raz? - Zapytała.
- Tak. Przyszłam z przyjacielem- odpowiedziałam.
- Jejciu. Dziewczyno, czy ty naprawdę tego nie widzisz? On cię kocha. To widać od razu. Sposób w jaki na ciebie patrzy - zaczęła z ekscytacją Arizona( okazało się że tak się nazywa). Nie zdążyłam jej odpowiedzieć bo wszedł Andy. Wyglądał bosko. 
-Mmm pięknie wyglądasz. No i jak gotowa? - Zapytał.
- Tak. W sumie Yuki możesz już iść- oznajmiła charakteryzatorka. Pozując z Biersackiem czułam się fantastycznie. Potem mogliśmy robić co chcemy. Było przy tym sporo śmiechu i zabawy. Po skończonej sesji skoczyliśmy na chwilę do mcd i Andy odwiózł mnie pod dom.
- Dziękuję ci Sixx. Dawno  się tak dobrze nie bawiłam- powiedziałam do chłopaka.
- Cała przyjemność po mojej stronie piękna- dałam mu jeszcze calusa w policzek i weszłam do domu. Po dość męczącym dniu wzięłam dwugodzinną kompiel i w mgnieniu oka zasnęłam.