Teraz już wiem. Mam pewność że już nic dla niego nie znacze. Udowodnił to swom zachowaniem. Eh. .. Wy nie w temacie to może zacznę od początku. Jestem ( a raczejbyłam) zwariowaną 16latką. Wszystko zaczęło się od wakacji tego roku. Zakochałam się w pewnym chlopaku. Jak się okazało później ze wzajemnością. Zaczęliśmy się spotykać. Myślałam że lepszego chłopaka nie mogę sobie wymarzyć. Jednak pozory mylą. Po 2 miesiącach stwierdziłam że to zakończe. Według mnie to nie miało sensu. chłopak ma dziewczyne i mowi jej że ogląda nagie sesje top model, kiedyś strasznie podobała mu się moja koleżanka itp. Justin przy zerwaniu powiedział że i tak zawsze będzie mnie kochał. Jak się później okazało trafiliśmy do tego samego liceum. Powoli zaczęłam odczuwać tęsknote za nim. Myślałam że będę z siebie dumna kiedy z nim skończę ale zamiast tego poczułam pustke. Tak strasznie przyzwyczaiłam się do tych milych słów, gestów i chociaż przez cały czas zadawał mi wcześniej małe rany ja i tak go kochałam. Nie wytrzymałam i postanowiłam do niego napisać sms'a:
Hej strasznie tesknie. Ostatnio myślałam o nas ale ty pewnie masz kogoś na oku więc to nie ma sensu.
On odpisał: mam na oku ciebie
I tak od słowa do słowa daliśmy sobie 2 szansę. Na drugi dzień obudziłam się i dostałam wiadomość: słuchaj muszę się poważnie zastanowić nad naszym związkiem. Na razie zostańmy przyjaciółmi. Wogóle nie wiedziałam co się dzieje. O co chodzi? Jednego dnia chce być ze mną, a drugiego mówi że nie. Ludzie to jednak dziwne istoty. Bardzo dziwne...
Dni mijały a on wogóle się nie odzywał. Kiedy przechodził obok mnie nie powiedział nawet głupiego " cześć". Raz mieliśmy zajęcia w salach na przeciwko siebie. Poszłam odłożyć torbę pod klasę i miałam już spokojnie odejść na ławkę, gdy Justin powiedział siema. Byłam po prostu w siódmym niebie. Nikt nie pomyślałby, że coś takiego znaczy tak wiele. Odpowiedziałam. Dał wyraźny znak abym usiadła obok niego, więc zrobiłam to o co prosił. Myślałam że będziemy rozmawiać, ale on tylko odwrócił się do mnie plecami i zaczą dialog z kolegą. Strasznie posmutniałam. Później przyszły jego koleżanki z klasy i rozmawiali o sprawdzianie. Pomyślałam że nie jestm tam potrzebna i odeszłam. ( pewnie nawet nie zauważył). Myślałam o tym wszystim przez cały czas, ale uszanowałam jego zdanie i starałam się nie narzucać. Przed koleżankami udawałam że nic do niego nie czuje, ale tak naprawdę w głębi duszy kochałam go i czekałam na jakikolwiek znak od niego. Nie wiesz jakie to uczucie kiedy obok ciebie przechodzi osoba która niedawno była ci tak bliska a teraz zachowuje się jak obcy. On nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo rani. Trzeba pogodzić się z tym że życie to głównie cierpienie.
________________________
Witam na moim blogu. Jak wrażenia po pierwszym rozdziale? Dajcie oceny w komentarzach. Pozdrawiam ;)