czwartek, 7 listopada 2013

nobody's hero#2





Ave ;3 Pojawiam się z kolejną częścią nobody's hero.

UWAGA!!!! W ZESPOLE BVB SĄ INNE POSTACIE A ANDY, CC, JAKE, ASH, JINX SĄ ZWYKŁYMI LOKATORAMI!!!



Do tego czasu zdąrzyłam się pogodzić z tym że Justin mnie zostawił. Przeprowadziłam się do Milwaukee. Dni mijają normalnie, uczę się w miarę dobrze. Jest ranek. Muszę szykować się do szkoły. Jak zwykle zaspałam. Szybko się ogarnęłam, wzięłam kanapki i wyszłam zamykając za sobą drzwi od domu. Biegłam najszybciej jak mogłam żeby tylko zdążyć na ostatni autobus. Kiedy osiągnęłam maksymalną prędkość zderzyłam się z jakimś chłopakiem i upadliśmy na stertę liści.

- Jej przepraszam. Nie zauważyłam cię. Nic ci nie jest?
- Nie.. Spokojnie nic się nie stało.
Chłopak wstał, otrzepał się z piachu. Dopiero w tedy zauważyłam że jest emo. Zaczęła lecieć mu krew z nosa.
- Ej leci ci krew. Chodź pójdziemy do mnie i jakoś się tobą zajmę. Wkońcu to wszystko przeze mnie.
Powiedziałam.
- Chętnie skorzystałbym ale nie chcę się spóźnić pierwszego dnia do szkoły.
- Chwila. To ty jesteś tym chłopakiem który ma dojść do naszego liceum?
- Heh na to wygada.
- Trudno. Obydwoje się spóźnimy. Nie pozwole ci iść w takim stanie do szkoły.
- No dobrze.
W drodzie do mojego domu dużo rozmawialismy. Dowiedziałam się że, nazywa się Andy, jest o 2 lata starszy, ma młodszego brata i tak jak ja lubi Black Veil Brides. W pewnym momencie poślizgnęłam się i upadłabym gdyby nie Andy. W życiu nie pomyślałabym że jest taki silny. To było naprawdę niesamowite. Uśmiechnął się do mnie i powiedział żebym uważała. Odwzajemniłam uśmiech najlepiej jak potrafiłam. Po dotarciu do domu kazałam mu usiąść na krześle w kuchni a sama poszłam szukać apteczki. Kiedy ponownie przyszłam do pomieszczenia jego tam nie było...


Taki tam nasz kochany Andy <3