- Aaaaaaaa!! Odejdź ode mnie bestio!Zakrwawiony demon zbliża się do mnie wielkimi krokami. Czerwona ciecz cieknie z jego pociętych rąk, policzków i nóg. Trzyma w w dłoni nóż. Za nim maszeruje cały orszak zombie. Są coraz bliżej i blizej. Wszyscy powtarzają w kółko to samo: zabić Yuki,zabić Yuki,zabić Yuki.....Yuki obudź się Yuki...
Zerwałam się szybko z łóżka.
- Ej spokojnie to tylko zły sen- mówił Andy próbując mnie uspokoić.
- Przepraszam. Zawsze tak mam po horrorach.
- Trzeba było od razu mówić. Yuki. Obiecuję że już nie będziemy oglądać horrorów.
Przytaknęłam a chłopak mocno mnie przytulił. Od tej chwili nie mogliśmy zasnąć. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. W końcu zeszliśmy na temat growlowania i screamowania. Andy obiecał że mnie nauczy ale napewno nie teraz bo nie chce obudzić reszty. Stwierdziłam że pójdę na chwilę do toalety. Zobaczyłam się w lustrze a kiedy poprawiłam fryzure wróciłam do sypialni Sixx'a. Okazało się jednak że gdzieś poszedł bo nie leżał już na łóżku. Chciałam wrócić pod ciepłą kołdre, kiedy ktoś niespodziewanie zakrył mi oczy.
- Zgadnij kto to- wyszeptał do ucha dobrze znany głos.
- Andy. Chcesz żebym zawału dostała?!
- Nie! Oczywiście że nie. Zaraz ci poprawię humor.
I zanim się obejrzałam leżałam na łóżku pod łaskoczącym mnie Biersacku. Po dobrych 3 minutach przerwał i cmokną mnie w czubek nosa. Położył się przy mnie a ja wtuliłam się w niego i zaczęłam powoli odpływać.
-Halo! Zakochani wstawać!!! - zaczeli się drzeć i skakać po łóżku CC, Jake,Ash,Jinxx.
- Chłopaki przestańcie!
- No chodźcie. Zrobiliśmy śniadanie.
- Wow!! Jestem z was dumny. A teraz wypad z pokoju.
Widać było na ich twarzach smutek i szybko opuścili pomieszczenie.
***za drzwiami sypialni Andy'ego***
- Ej. Andy ostatnio zachowuje się dość sztywno. Zróbmy jemu i Yuki jakiegoś psikusa - zaproponował CC.
- Jestem za! - Krzyknęli na raz Ash, Jake, Jinxx.
- Mam pomysł- oznajmił Ash. Kiedy wstaną obsypiemy ich mąką i ryżem.
- Będą mieli jak na ślubie- zaśmiał się Jinxx.
Potem jeszcze coś ustalali i udali się do kuchni.
***Yuki***
Stwierdziliśmy z Andym że szkoda tracić dnia na leżeniu, więc zaczęliśmy się ogarniać. Biersack miał w planach wyjazd ze mną do parku zoologicznego. Kiedy zeszliśmy na dół chłopcy powitali nas śpiewając ślubne piosenki i sypiąc w nas ryżem i mąką. Wszyscy zaczęli się śmiać. No cóż. Ten dzień zapowiadał się bardzo wesoło. Po otrzepaniu się z produktów którymi zostaliśmy ' zaatakowani ' zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy do zoo.
Padał mocny deszcz. Andy jechał dobre 130 km/h.
- Andy zwolnij trochę - poprosiłm go.
- Przestań! Nie mów że strach cię obleciał- oznajmił szyderczo.
- Nie. Po prostu jedzesz dość szybko. Pada deszcz. Wiesz ile teraz słyszy się o tych nieszczęśliwych wypadkach.
- Uspokuj się. Zawsze tak jeżdżę z chłopami i jeszcze żyjemy.
- Wiem. Ale lepiej dmuchać na zimne.
- zobacz. Jeszcze tylko 10..
***Andy**
Nie zdążyłem dokończyć bo Yuki miała rację. Wpadłem w poślizg i zderzyłem się z drzewem. Kiedy spojrzałem na moja piękną zobaczyłem że jest nieprzytomna i ma krwotok. Szybko zadzwoniłem po pogotowie. Mieliśmy wielkie szczęście, bo ratownicy przyjechali po 5 min. Szybko wzięli moją dziewczynę i pojechaliśmy do szpitala.
