Zacisnęłam rękę na ramieniu chłopaka.
- Co się stało? - Zapytał.
- Wszystko powiem ci jak wrócimy do domu.
Kątem oka zobaczyłam tylko oddalającą się postać zjawy.
- Już poszła- szepnęłam.
- Ale kto?- Zadał pytanie ale ja nie odpowiedziałam. Po powrocie do domu Dawida rozpakowałam zakupy. Emo mi pomógł. Przymierzyłam ubrania które kupiłam aby zobaczyć czy spodobają się też mojemu chłopakowi. On powiedział że w każdym z nich wyglądam pięknie i poszliśmy do sypialni. Dawid usiadł na łóżku a ja obok niego.
- Powiesz mi teraz co się stało?
- Tak. W ostatnim sklepie w jakim razem byliśmy, kiedy byłam w przymierzalni widziałam ducha kobiety. Powiedziała 'pomocy' - nie wiedział co ma powiedzieć, ale po chwili znalazł odpowiednie słowa.
- Powinniśmy jej pomóc jeśli tego potrzebuje.
- Masz rację. Tylko jak?
- Na razie musimy się dowiedzieć kim jest. Musisz ją dokładnie opisać.
- Okey. Ymm.. Miała długie, proste włosy, dość wysoka, szczupła, była ubrana w sukienkę do kolan i to wszystko - doszliśmy do wniosku, że jeśli pierwszy raz ukazała się nam w galerii to pewnie tam umarła lub jest związana z tym miejscem. Zaczęliśmy szukać jakichś informacji dotyczących ostatnich morderstw w tamtym budynku. Nie musieliśmy długo szperać w necie bo już na pierwszej stronie był w archiwum widniał nagłówek : kobieta zmarła na zawał serca w jednym z butików.
- Aha.. Czyli wiemy że to był zawał. Tylko czego ona chce?
- Nie wiem Dawid ale ... - nie zdążyłam dokończyć bo Ala zadzwoniła.
*** Rozmowa telefoniczna***
-Cześć Werka!
-No ave. Co tam słychać?
- Świetnie. Wróciłam właśnie do domu. Te dwa tygodnie świetnie minęły. Jutro sobota, więc moglibyśmy się spotkać. Ja, ty, Dawid i Liam. No chyba że macie jakieś inne plany.
- Nie. Z tobą zawsze mogę się spotkać. To może o 13.30 w kawaiarence za rogiem?
- Jasne. To do zobaczenia.
- Do jutra.
*** koniec rozmowy***
- Coś się stało? -Zapytał. N
- Nic. Ala przyjechała ze swoim nowym chłopakiem i chciała się z nami spotkać-odpowiedziałam.
- A. No spoczko.
- Ale wrómy do sprawy z tą zjawią.
- Wiesz co? Jest dość późno i wydaje mi się że dziś już nic nie znajdziemy.
- Dobra. Masz racje. Chodźmy spać- powiedziałam. Poszłam wziąć prysznic, zmyłam lekki makijaż i położyłam się do łóżka razem z Dawidem i w mgnieniu oka zasnęłam.
Około 02.00 obudziłam się. Coś strasznego mi się śniło ale nawet nie pamiętam co konkretnie. Zaschło mi w gardle i poszłam po szklankę wody do kuchni. Podczas kiedy nalewałam sobie cieczy z kranu postać znowu mi się ukazała. Chciałam krzyknąć. Zapytać stanowczym glosem czego chce? .. Ale zamiast tego wydobył się ze mnie tylko cichy jęk. Im dłużej stałam na przeciwko niej tym bardziej czułam chłód. To przeszywające zimno, którego źródłem była kobieta. Trwałam w uczuciu lęku i jednocześnie złości (bo nic nie mogłam zrobić) jeszcze dobre 15 min. W pewnym momencie duch znowu wydał z siebie odgłos ' pomocy' i coś we mnie pękło. Ta wewnętrzna blokada i strach.
- Dlaczego mam ci pomóc? - Wypowiedziałam te słowa z wielką precyzją tak jakby to miały być ostatnie sylaby jakie wypowiem.
- Chcę aby moja córka wybaczyła mi to co co zrobiłam 2 lata temu - odpowiedziała stanowczo, smutniejszym tonem niż wcześniej swoje wołanie o ratunek.
- A co miałaby ci wybaczyć? - Zapytałm z ciekawością. Już nie bałam się tak jak na początku.
- 2 lata temu moja Zuzia miała wtedy 17 lat. Zakochała się w chłopaku z biedniejszej rodziny niż nasza. Kiedy powiedziała mi że ze sobą chodzą byłam na nią zła i zrobiłam jej straszną awanturę. Na drugi dzień poszłam porozmawiać z tym chłopakiem. Okłamałam go i powiedziałam że moja córka ma chłopaka, z którym chodzi od pół roku. Chciałam popsuć ich związek. Byłam straszną materialistką i nie liczyło się dla mnie szczęście moich bliskich tylko pieniądze i pieniądze. Chciałabym żeby mi wybaczyła.
- Ah.. Rozumiem. Ale jak my mamy znaleźć pani córkę? Wie pani gdzie ona teraz jest?
- Tak. Mieszka z tym chłopakiem w Łodzi przy ulicy Malarniczej 19. Prosze niech pani jej powie że bardzo żałuję.
- Bardzo chciałabym pomóc ale przecież córka pewnie mi nie uwierzy że z panią rozmawiałam.
- Ohh.. Na początku będę problem ale będę dawała jej jakieś znaki.
Potem jeszcze zamieniłyśmy kilka słów i zniknęła. W sumie nie była taka straszna. Wzięłam 2 łyki wody i wróciłam do ukochanego. Sobota minęła nam wspaniale. Mimo okropnej pogody i deszczu świetnie się bawiłam w towarzystwie moich przyjaciół. Dawid nawet znalazł wspólny język z Liamem. To bardzo miły chłopak. Pasuje do Ali i mam nadzieję że jej nie zrani. Niestety ta całą przyjemną atmosferę przerwał telefon do Liama. Coś się stało z jego mamą i musieli iść. My dopiliśmy naszą kawę i wolnym krokiem szliśmy do domu. Przy okazji powiedziałam Emo o tym co działo się tamtej nocy. Chłopak na początku nie chciał mi uwieżyć. Po powrocie do domu zrobiliśmy obiad w postaci spaghetti. Kiedy zaczęliśmy jeść było po 17.00. Później zrobiliśmy prace domowe, oglądaliśmy film, trochę pogadaliśmy i zakończyliśmy ten dzień.
Poniedziałek zapowiadał się bardzo pracowicie zarówno dla Dawida jak i dla mnie. Dziś 6 grudnia. Tak dobrze wam się kojarzy ta data oznacza mikołajki. Kupiłam Dawidowi wcześniej już bluzę z Tokio Hotel. Miałam też dłużej zostać w schronisku, bo jako że zbliżają się święta kierowniczka wymyśliła sobie że mamy więcej popracować nad wyglądem schroniska aby przyciągał wzrok innych ludzi. No i musiałam jeszcze znaleźć córkę duszy która jeszcze nie zaznała spokoju. A Dawid? Rano budzi się ze mną wcześniej z tym że on idzie na trening, a do tego dziś ma zawody z piłki nożnej. Oczywiście zerwę się z jakiejś lekcji żeby zobaczyć jak gra. Pewnie pomoże mi szukać dziewczyny. No i oczywiście wieczorem będziemy obchodzić nasze małe mikołajki.

Genialny, jak zawsze :* Jestem ciekawa co z tym duchem dalej będzie się działo
OdpowiedzUsuńJak zwykle rozdział bardzo dobry, ale jednej rzeczy nie rozumiem: mianowicie po powiedzeniu Dawidowi o zjawie w Sklepie, po prostu odrzekł ''Powinniśmy jej pomóc, przecież to TYLKO duch, co w tym takiego dziwnego ? '' a po informacji o widmie w kuchni ''jak to DUCHA ?! takie rzeczy przecież nie istnieją! '' może czegoś nie łapie, ale dla mnie to trochę dziwne :)
OdpowiedzUsuńMichałku nie sądzisz że trochę koloryzujesz? Nie napisałam " to tylko duch" albo " duch? Takie rzeczy nie istnieją". Po prostu nie cytujesz tego co napisałam. A nawiazując do twojej niepewnosci. Dla dawida było po prostu trochę dziwne to, że duch przyszedł tak o pogadać sobie o swoim problemie z jego dziewczyną ;)
UsuńI wogóle świetny krytyk z ciebie ^^
Usuń