Trwaliśmy w tym uczuciu dopuki nie usłyszeliśmy pukania do drzwi. Dawid powiedziała abym zaczekała a sam pójdzie zobaczyć kto to.
***Dawid***
Poszedłem na górę aby sprawdzić kto pukał.
Za drzwiami stała moja ciotka.
- Cześć Dawidku.
- Hej ciociu. Przecież mówiłem ci żeby tak na mnie nie mówiła. - Oj już dobrze Dawidku.
- ouh.. Niech ciocia wejdzie.
- Nie. Dziękuję. Ja tylko na chwilę. Wyjeżdżam do Tokio i nie mam z kim zostawić Mruczusia. To tylko tydzień. Mogę go u ciebie zostawić?
- Ymmm no dobrze. Jakoś sobie poradzimy z tym małym pieszczoszkiem- odpowiedziałem. Uradowana ciotka wręczyła mi karton, nie za ciężki, podziękowała i uciekła z powrotem do taksówki. Byłem dość zdziwiony tym całym incydentem ale rodzinie trzeba pomagać. Wróciłem z pudłem do Werki. Ciekawe czy lubi kotki albo pieski...
***Werka***
Emo przyszedł ale w ręce trzymał kartonowe pudło.
- Co tam masz? - Zapytałam.
- Haha przyjechała moja ciotka i kazała mi zająć się przez tydzień tym maluszkiem który siedzi w środku.
- Ojej! Pokaż go! - Nie mogłam się powstrzymać. Podbiegłam do mojego chłopaka i położyłam pudło na stoliku. Po odtworzeniu go Dawid doznał prawdziwego szoku. Zawartością w cale nie był słodki kotek albo milutki piesek tylko..
- JASZCZURKA!?!
- Tak Dawid. Ale nie jest to zwykła jaszczurka. To kameleon- powiedziałam do chłopaka. Uwielbiałam wszystkie zwierzęta ale gady należały do moich ulubionych.
- To jakieś nieporozumienie. Zadzwonie do ciotki i wszystko wyjaśnimy.
- Halo ciociu?
- Witam witam cię Dawidku. Coś się stało?
- Owszem. Stało się. Czemu mi nie powiedziałaś że twoim Mruczusiem jest jakaś gadzina?!
- Myślałam że się domyślisz.
***Dawid***
Byłem wściekły! Nigdy nie miałem doczynienia z jaszurkami. Ciocia tłumaczyła mi jak się nim zająć. Odwróciłem się w strone Werki żeby zobaczyć co ona zrobi ale ku mojemu zdziwieniu zaczęła sciskać zwierza i krzyczeć jaki to on jest słodki, że ma ładne oczy i inne takie tam głupoty. Skakała z nim i biegała po całym pomieszczeniu. Jeszcze nigdy nie widziałem jej tak wesołej. Była taka słodka. Zakochałem się w normalnej, prztzwoitej Werce a teraz odkrywam jej nowe oblicza. To wspaniałe. Dziewczyna wkońcu uspokoiła się i spojrzała na mnie niepewnie.
- Mogę zajmować się nim razem z tobą? - Zapytała.
- Oczywiście kotek. Ale w takim razie musisz się do mnie wprowadzić na tydzień.
- Kusząca propozycja- przygryzła dolną warge ( zawsze tak robi kiedy nad czymś się zastanawia)- dla Mruczusia wszystko - powiedziała i rzuciła się na mnie i uścisnęła z całej siły.
Witam kochani. Pozytywnie mnie zaskoczyliście tyloma komentarzami pod 7. Dziękuję <3 nastepny post za 3 komentarze, ale nawet jesli zbierze się taka ilość w ciągu tygodnia uprzedzam że nie dodam bo wyjeżdżam do Londynu :)
Witam kochani. Pozytywnie mnie zaskoczyliście tyloma komentarzami pod 7. Dziękuję <3 nastepny post za 3 komentarze, ale nawet jesli zbierze się taka ilość w ciągu tygodnia uprzedzam że nie dodam bo wyjeżdżam do Londynu :)
Dobry pomysł z tą ''dwuosobową'' narracją :) Tylko szkoda że takie krótkie :/
OdpowiedzUsuńŚwietne :*
OdpowiedzUsuń